W lesie pod Bochnią poszukiwacz Andrzej Korta natrafił na zespół żelaznych przedmiotów sprzed ponad 1000 lat. Wśród nich znalazły się charakterystyczne grzywny siekieropodobne, wiązane z gospodarką wczesnośredniowiecznej Małopolski. Odkrycie jest tym ciekawsze, że podobne zabytki od dawna stanowią jeden z ważniejszych argumentów w dyskusji o organizacji i zasięgu władztwa Wiślan.
Do odkrycia doszło podczas poszukiwań prowadzonych przez Bocheńskie Stowarzyszenie Poszukiwaczy STATER. Jeden z jego członków, Andrzej Korta, natrafił na wyraźny sygnał wykrywacza metali, którego źródło znajdowało się około 40 cm pod powierzchnią ziemi. Po odsłonięciu wierzchniej części znaleziska okazało się, że poszukiwacze mają do czynienia z zespołem żelaznych przedmiotów pochodzących z wczesnego średniowiecza. Wśród zabytków rozpoznano pięć grzywien siekieropodobnych typu małopolskiego, nazywanego również wiślańskim. Towarzyszyła im radlica oraz kolejny przedmiot, wstępnie określony jako ciosło lub motyka. Wszystkie znajdowały się blisko siebie, tworząc zespół, który najprawdopodobniej został celowo złożony w ziemi.
Depozyt ukryty w pobliżu źródła
Co szczególnie ważne, odkrywcy nie wydobyli całego znaleziska samodzielnie. Powiadomili Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Krakowie, a dokładniej jego delegaturę w Tarnowie. Na miejsce przybyli archeolodzy Marek Materna i Wojciech Tabaszewski, którzy podjęli depozyt, dokumentując jego położenie. Dzięki temu zachowano informacje o kontekście archeologicznym. Może to pozwolić lepiej zrozumieć, w jaki sposób i dlaczego przedmioty znalazły się w ziemi. Na bogatej dokumentacji fotograficznej udostępnionej mediom przez stowarzyszenie widać, że pięć grzywien o długości około 30 cm ułożono ciasno obok siebie, w przybliżeniu wzdłuż osi północ–południe. Dwa pozostałe przedmioty wydają się częściowo wciśnięte w zachodnią ścianę jamy, na której dnie umieszczono depozyt. Sama jama miała owalny zarys, niemal pionowe ścianki i płaskie dno. Na zdjęciach nie widać też żadnych dodatkowych obiektów archeologicznych w jej bezpośrednim sąsiedztwie.
Uwagę zwraca jednocześnie miejsce odkrycia. Przedmioty spoczywały w pobliżu źródła leśnego strumienia, choć na razie trudno ocenić, czy miało to jakiekolwiek znaczenie dla ich złożenia. Nie można wykluczyć zarówno ukrycia wartościowych przedmiotów z zamiarem późniejszego odzyskania, jak i innych motywów. Warto wspomnieć, że podobne zestawy grzywien i narzędzi żelaznych odkrywano m.in. na górze Klášťov na Morawach, gdzie część depozytów wiąże się z praktykami kultowymi.


Żelazne grzywny, czyli pieniądz sprzed czasów Piastów?
Choć nazwa sugeruje podobieństwo do narzędzi do ścinania drzew, grzywny siekieropodobne najczęściej interpretuje się jako szczególną formę przedmonetarnego środka płatniczego. Wykonywano je z żelaza, nadając im kształt silnie wydłużonych siekier z niewielką osadą i charakterystyczną częścią przypominającą ostrze. Mogły służyć do regulowania zobowiązań, przekazywania danin lub wymiany dóbr. W archeologii określa się je również mianem płacideł. Grzywny typu małopolskiego wyróżniają się ograniczonym zasięgiem występowania. Większość znanych znalezisk pochodzi z okolic Krakowa i terenów nad górną Wisłą. Odkrywano je między innymi w Kostkowicach i Kroczycach na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, Jerzmanowicach, Brzesku oraz Zawadzie Lanckorońskiej. Pojedyncze egzemplarze znane są także ze Słowacji, Moraw i Radymna nad Sanem. Przyjmuje się, że płacidła tego typu funkcjonowały przede wszystkim w IX wieku, być może również w pierwszej połowie X stulecia.
Najbardziej imponujące znalezisko pochodzi jednak z samego Krakowa. Podczas badań na Okole, w pobliżu Wawelu, archeolog Emil Zaitz odkrył depozyt zawierający aż 4212 grzywien siekieropodobnych o łącznej masie około 3630 kg. Tak ogromna ilość żelaza zgromadzona w jednym miejscu od dawna budzi zainteresowanie badaczy. Kazimierz Radwański, wieloletni badacz średniowiecznego Krakowa, uważał, że płacidła mogły stanowić element systemu danin zorganizowanego wokół ośrodka władzy na Wawelu. Ich gromadzenie w określonych ilościach mogłoby świadczyć o istnieniu rozwiniętej organizacji gospodarczej.


Państwo Wiślan – ile o nim wiemy?
Znaleziska grzywien siekieropodobnych prowadzą do szerszego zagadnienia, jakim jest organizacja polityczna ziem nad górną Wisłą przed włączeniem ich do państwa Piastów. W źródłach pisanych z IX wieku pojawiają się bowiem informacje o społeczności określanej jako Wiślanie, którą od dawna wiąże się z okolicami Krakowa. Najbardziej bezpośredniej wzmianki dostarcza tak zwany Geograf Bawarski, autor IX-wiecznego wykazu ludów i grodów, wymieniający lud Vuislane. Z kolei w „Żywocie św. Metodego” wspomniano o potężnym pogańskim księciu „siedzącym nad Wisłą”, a o „kraju Wisły” (Wislelond) pisał również król Wesseksu Alfred Wielki, zmarły w 899 roku. Źródła te sugerują istnienie nad górną Wisłą znaczącego organizmu politycznego, choć niewiele mówią o jego wewnętrznej organizacji i zasięgu.
Do najważniejszych śladów archeologicznych wiązanych z Wiślanami należą rozległe grodziska, między innymi w Stradowie na Ponidziu oraz w Kostkowicach na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Znaczenie mają również cmentarzyska kurhanowe oraz rozmieszczenie grzywien siekieropodobnych, które mogą wskazywać na istnienie wspólnego systemu gospodarczego obejmującego znaczną część Małopolski. Problematykę tę szczegółowo omawia dr Radosław Liwoch w artykule „Wiślańskie państwo i jego pieniądz”, opublikowanym w numerze „Archeologii Żywej” 3 (101) 20261LIWOCH R. 2026. Wiślańskie państwo i jego pieniądz, „Archeologia Żywa” 3 (101), s. 38–41.. Autor proponuje, by organizację polityczną Wiślan nazywać Księstwem Wiślańskim, którego terytorium mogło rozciągać się w przybliżeniu wzdłuż osi Nowy Sącz–Częstochowa, z najważniejszym ośrodkiem w Krakowie. Wyjaśnia też, dlaczego określanie jej mianem państwa nadal budzi ożywione dyskusje wśród historyków i archeologów. Numer zamówić można na naszej stronie internetowej.
Nie pierwszy skarb
To nie pierwszy tak interesujący sukces Bocheńskiego Stowarzyszenia Poszukiwaczy STATER. W marcu 2025 roku jego członkowie, Wojciech i Marek Budzynowie, odkryli w lesie pod Bochnią ceramiczne naczynie zawierające aż 622 monety z XV wieku, w tym cztery złote dukaty Zygmunta Luksemburskiego. Obecne znalezisko zostało również bardzo ciekawie przedstawione w krótkiej rolce przygotowanej przez Wojciecha Budzyna, współzałożyciela stowarzyszenia i twórcę profilu „Na Tropie Skarbów”. Zachęcamy zarówno do obejrzenia materiału, jak i śledzenia dalszych działań stowarzyszenia!
Źródło: Bocheńskie Stowarzyszenia Poszukiwaczy STATER
Przypisy
- 1LIWOCH R. 2026. Wiślańskie państwo i jego pieniądz, „Archeologia Żywa” 3 (101), s. 38–41. ↩︎
Archeolog, doktor nauk inżynieryjno-technicznych, popularyzator. Pierwsza osoba, z którą powinno się kontaktować w sprawie patronatów i ewentualnej współpracy z „Archeologią Żywą”. Jego zainteresowania badawcze koncentrują się wokół kultury materialnej późnego średniowiecza i wykorzystania nowoczesnych technologii w archeologii. Pasjonat multimediów i gier komputerowych. Prowadzący cyklu cotygodniowych popularnonaukowych webinarów pt. „Kontekst Archeologii Żywej”





