W monumentalnym ośrodku Wari na północnym wybrzeżu Peru archeolodzy od lat odkrywają groby elit, ślady rytuałów i przedmioty, które pokazują skalę władzy pierwszego wielkiego imperium Andów. Tym razem bohaterami badań nie są jednak złote ozdoby ani tkaniny, lecz psy. Ich kości, zęby i zachowana skóra pozwalają spojrzeć na Castillo de Huarmey od strony codzienności, gospodarki i relacji ludzi ze zwierzętami.
Castillo de Huarmey leży na północnym wybrzeżu Peru, w regionie Ancash, około 4 km od Pacyfiku i w pobliżu współczesnego miasta Huarmey. Dla archeologów jest to jedno z kluczowych stanowisk związanych z imperium Wari, które rozwijało się mniej więcej w latach 600-1050 n.e. Było to pierwsze tak rozległe państwo w tej części świata, wcześniejsze od imperium Inków, ze stolicą w rejonie dzisiejszego Ayacucho i siecią ośrodków administracyjnych, ceremonialnych oraz pogrzebowych rozrzuconych po różnych regionach dzisiejszego Peru.
Od 2010 roku Castillo de Huarmey bada polsko-peruwiańska ekspedycja archeologiczna. Wcześniejsze odkrycia przyniosły m.in. mauzoleum kobiet wysokiego statusu, groby elitarnych rzemieślników, szczątki strażników oraz setki przedmiotów z metalu, drewna, kości, tkanin i ceramiki. Na tle tych znalezisk psie kości mogłyby wydawać się materiałem drugorzędnym. Artykuł opublikowany niedawno w „Journal of Anthropological Archaeology” jest zatem dobrym przykładem tego, jak zmieniła się współczesna archeologia1TOMCZYK W., GIERSZ M., WIĘCKOWSKI W., PIMENTEL NITA R., EBERT C.E. 2026. The many lives of companion species: a zooarchaeological and isotopic research on Wari dog remains from Castillo de Huarmey, Peru, „Journal of Anthropological Archaeology”, 82, s. 101767, DOI: https://doi.org/10.1016/j.jaa.2026.101767.. Nie chodzi już wyłącznie o pytanie, czy zwierzę złożono w ofierze, czy zjedzono. Coraz częściej badacze próbują odtworzyć całe spektrum relacji. Publikacja wyrasta też z wcześniejszych analiz diety i mobilności ludzi oraz wielbłądowatych z tego samego stanowiska. Dzięki temu psy nie zostały potraktowane jako osobna ciekawostka, lecz jako część większego systemu.


Przynajmniej 20 osobników
Autorką wiodącą publikacji jest dr Weronika Tomczyk z Dartmouth College. W zespole znaleźli się także prof. Miłosz Giersz, prof. Wiesław Więckowski i Roberto Pimentel Nita z Uniwersytetu Warszawskiego, oraz dr Claire E. Ebert z University of Pittsburgh. Materiał do badań pochodził z północnego kompleksu Castillo de Huarmey i obejmował sezony wykopaliskowe z lat 2010-2025. Łącznie przeanalizowano 341 kości psów oraz niemal kompletny, naturalnie zmumifikowany szkielet dorosłego samca. Minimalną liczbę osobników określono na 20. Część szczątków pochodziła z warstw przemieszanych przez rabunki i późniejsze zniszczenia, zwłaszcza po trzęsieniu ziemi z 1970 roku. To ważne zastrzeżenie, bo nie wszystkie kości można połączyć z równie pewnym kontekstem.
Jednocześnie kilka znalezisk zachowało się w układzie, który pozwala mówić o intencjonalnym złożeniu zwierząt. Szczenię w wieku około 6-8 tygodni pochowano z tzw. Mistrzem Koszykarzem, elitarnym rzemieślnikiem z Galerii Elitarnych Rzemieślników. Częściowy szkielet szczenięcia znaleziono przy mężczyźnie określanym jako osobnik XY, interpretowanym jako strażnik grobowca, siedzącym poza główną komorą mauzoleum. Dorosły pies towarzyszył z kolei pochówkowi nastolatka w kontekście pałacowym. To nie są znaleziska, które same z siebie pozwalają pisać o „ulubionych pupilach”, ale trudno też uznać je za zwykłe odpady.
W pierwszej kolejności zespół przeprowadził klasyczną analizę zooarcheologiczną. Trzeba było m.in. odróżnić kości psów od szczątków andyjskich lisów, określić wiek zwierząt na podstawie zębów i stopnia zrostu kości, a także sprawdzić, czy na kościach występują ślady cięcia. Tych ostatnich było bardzo mało. Zaledwie 6 kości, czyli około 1,8% całego zbioru psich szczątków, nosiło ślady rzeźne. W praktyce mocno osłabia to pomysł, że psy były w Castillo de Huarmey regularnie traktowane jako źródło mięsa. Na tym jednak badania się nie skończyły. Autorzy pobrali próbki od ośmiu psów i przeprowadzili analizy izotopowe kolagenu kostnego, apatytu kostnego oraz szkliwa zębów. Izotopy to odmiany pierwiastków, których proporcje w kościach i zębach zależą m.in. od diety, wody pitnej i miejsca dorastania. W dużym uproszczeniu: szkliwo zęba zapisuje wcześniejszy etap życia, bo formuje się w młodości, natomiast kość przebudowuje się dłużej i pokazuje raczej późniejszy okres. Dzięki temu badacze mogli porównać, co psy jadły jako młode osobniki i jak wyglądał ich ostatni etap życia.


Zróżnicowana dieta i najstarsza data c14
Wyniki pokazują, że większość psów z Castillo de Huarmey żyła bardzo blisko ludzi. Ich dieta nie przypominała diety lam i alpak z tego samego stanowiska. Zawierała więcej składników związanych z ludzkim pożywieniem, zwłaszcza kukurydzy lub produktów pochodzących od zwierząt karmionych kukurydzą. Podwyższone wartości azotu wskazują również na wyższy udział białka zwierzęcego, co w nadmorskim Huarmey mogło oznaczać dostęp do mięsa, ryb albo resztek po ludzkich posiłkach. Autorzy podkreślają jednak, że podobny wynik może oznaczać karmienie przez ludzi, ale może też świadczyć o tym, że psy po prostu żyły przy osadzie i korzystały z odpadków.
Od tego ogólnego obrazu odstaje osobnik oznaczony jako PIT-209. Był to niewielki pies, którego dieta bardziej przypominała dietę wielbłądowatych niż pozostałych psów. Autorzy sugerują, że mógł to być osobnik związany z przemieszczaniem stad albo karawan, poruszających się między wybrzeżem a wyżej położonymi strefami Andów. Nie oznacza to automatycznie psa pasterskiego w dzisiejszym znaczeniu. Z badań etnograficznych wiadomo, że psy w społecznościach andyjskich mogły raczej pilnować stad przed drapieżnikami lub towarzyszyć karawanom, niż aktywnie kierować lamami. Takie rozróżnienie jest drobne tylko pozornie, bo pozwala uniknąć przenoszenia współczesnych wyobrażeń na społeczeństwo sprzed ponad tysiąca lat.
Osobny wątek dotyczy peruwiańskiego psa bezwłosego, dziś uznawanego w Peru za część dziedzictwa kulturowego. Wśród szczątków z Castillo de Huarmey autorzy ostrożnie rozpoznali trzy osobniki mogące należeć do tego typu psa. Podstawą były konkretne cechy: wrodzony brak części zębów, zwłaszcza przedtrzonowców, oraz zachowana skóra u jednego z naturalnie zmumifikowanych osobników. Brak sierści u takich psów wiąże się z mutacją genu FOXI3, która może powodować również braki w uzębieniu. Autorzy słusznie podkreślają, że same braki zębowe nie są dowodem absolutnym, ale w połączeniu z innymi przesłankami pozwalają mówić o bardzo prawdopodobnej identyfikacji.

Dodatkowo jeden z przebadanych psów, oznaczony jako PIT-211, dostarczył najstarszej daty radiowęglowej uzyskanej dotąd dla Castillo de Huarmey. Próbka z kości piętowej dała wynik mieszczący się po kalibracji w przedziale 688-870 n.e. Był to dorosły, bezwłosy samiec, złożony w płytkiej jamie bez darów grobowych, zachowany w znacznym stopniu dzięki wyjątkowo suchym warunkom peruwiańskiego wybrzeża.
– „Najwcześniejsza data radiowęglowa była dla nas zaskoczeniem! Pies został znaleziony w płytkiej jamie poza głównym kompleksem, więc początkowo część zespołu zakładała, że to pochówek współczesny. Brak sierści i przedtrzonowców oraz literatura dotycząca szczególnego traktowania łysych psów w prekolumbijskich Andach przekonały mnie jednak, że warto to sprawdzić” – komentuje dr Weronika Tomczyk.
companion species
W Castillo de Huarmey psy są obecne nie tylko w kościach. Z królewskiego mauzoleum pochodzi również naczynie ceramiczne przedstawiające antropomorfizowanego psa bezwłosego, siedzącego i trzymającego przedmiot przypominający instrument muzyczny. Realistyczne przedstawienia psów w sztuce Wari nie są częste, a większość zwierząt w ikonografii tej kultury pojawia się raczej jako element hybrydowych, symbolicznych postaci. Taki wizerunek, zestawiony z realnymi szczątkami psów pokazuje, że zwierzę to mogło funkcjonować jednocześnie w sferze domowej, użytkowej i rytualnej.
Autorzy artykułu posługują się pojęciem companion species, które po polsku najprościej oddać jako „gatunek towarzyszący”, choć nie chodzi tu po prostu o zwierzę domowe w dzisiejszym sensie. Pies mógł być towarzyszem człowieka, ale mógł też żyć z odpadków, pomagać przy przemieszczaniu zwierząt, pilnować otoczenia, uczestniczyć w rytuale albo po śmierci stać się częścią pochówku. W takim ujęciu nie trzeba rozstrzygać na siłę, czy każdy pies z Castillo de Huarmey był kochanym pupilem, zwierzęciem użytkowym czy padlinożercą. Materiał pokazuje raczej, że wszystkie te role mogły istnieć obok siebie.
Źródło: czasopismo „Journal of Anthropological Archaeology” (sciencedirect.com)
Przypisy
- 1TOMCZYK W., GIERSZ M., WIĘCKOWSKI W., PIMENTEL NITA R., EBERT C.E. 2026. The many lives of companion species: a zooarchaeological and isotopic research on Wari dog remains from Castillo de Huarmey, Peru, „Journal of Anthropological Archaeology”, 82, s. 101767, DOI: https://doi.org/10.1016/j.jaa.2026.101767.
Archeolog, doktor nauk inżynieryjno-technicznych, popularyzator. Pierwsza osoba, z którą powinno się kontaktować w sprawie patronatów i ewentualnej współpracy z „Archeologią Żywą”. Jego zainteresowania badawcze koncentrują się wokół kultury materialnej późnego średniowiecza i wykorzystania nowoczesnych technologii w archeologii. Pasjonat multimediów i gier komputerowych. Prowadzący cyklu cotygodniowych popularnonaukowych webinarów pt. „Kontekst Archeologii Żywej”





