Wystarczył niższy poziom wody w Warcie, zakole rzeki i spostrzegawczość odkrywcy, Mirosława Tucholskiego. To one sprawiły, że przedmiot, który niektórzy wzięliby za zwykły kawałek skorodowanego żelaza, trafił do Muzeum Ziemi Wronieckiej. Wstępne oględziny wskazują, że może to być miecz z XI wieku, a placówka nie kryje radości z tak niezwykłego znaleziska.
Miecz przypadkowo odnalazł mieszkaniec Wronek, Mirosław Tucholski, podczas rozkładania sprzętu wędkarskiego w swoim tradycyjnym miejscu. Według relacji przekazanej muzeum przedmiot leżał na jednej z nadwarciańskich główek, czyli kamienno-ziemnych umocnień wysuniętych w stronę nurtu rzeki. Był częściowo ukryty między kamieniami i piaskiem, słabo widoczny, a odsłoniło go tymczasowe opadnięcie poziomu Warty.
To jeden z tych przypadków, w których o dalszych losach zabytku zadecydowała pierwsza reakcja znalazcy. Miecz trafił do Muzeum Ziemi Wronieckiej, gdzie został wstępnie obejrzany przez archeologa Ryszarda Pietrzaka. Potwierdzono jego autentyczność i zaproponowano datowanie na XI wiek. Muzeum rozpoczęło procedurę zgłoszenia znaleziska do Wielkopolskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, a sam przedmiot zabezpieczono zgodnie z zaleceniami. Podczas spotkania w muzeum z udziałem przedstawicieli WUOZ, burmistrza Rafała Zimnego, dyrektora Wronieckiego Ośrodka Kultury Michała Poniewskiego i samego znalazcy ustalono, że miecz zostanie poddany konserwacji i opracowaniu w pracowni Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.
Wstępne datowanie na XI wiek kieruje uwagę ku czasom pierwszych Piastów. W Wielkopolsce był to okres dużych przemian: po koronacji Bolesława Chrobrego w 1025 roku przyszły kryzys monarchii, najazd Brzetysława i odbudowa struktur władzy za Kazimierza Odnowiciela. Nie oznacza to, że miecz spod Wronek można łączyć z którymkolwiek z tych wydarzeń, ale pokazuje, że zabytek może pochodzić z epoki, w której broń była nie tylko narzędziem walki, lecz także czytelnym znakiem pozycji społecznej.



Broń nie dla każdego
Miecz we wczesnym średniowieczu nie był bronią każdego. O wiele częściej używano włóczni, toporów czy łuków, prostszych w wykonaniu i bardziej praktycznych na polu walki. Miecz wymagał dobrego surowca, sprawnego kowala i czasu, dlatego był przedmiotem kosztownym, a przy tym wyjątkowo czytelnym symbolem prestiżu. Nie musiał należeć od razu do księcia czy wielkiego możnego, znamy zresztą i bogato zdobione groty włóczni, ale trudno uznać miecz za rzecz pospolitą.
Jak jednak stwierdzić, że znalezisko z Warty pochodzi z XI wieku, skoro nie towarzyszyła mu moneta ani żaden inny dobrze datowany przedmiot? Tu wchodzi w grę datowanie typologiczno-porównawcze, jedna z podstawowych metod w archeologii. W największym skrócie polega ono na porównywaniu kształtu zabytku z innymi, lepiej udokumentowanymi i przebadanymi egzemplarzami, znanymi z grobów, skarbów, dawnych kolekcji lub stanowisk archeologicznych. W przypadku mieczy znaczenie mają proporcje głowni, forma jelca, trzpienia i głowicy, a także obecność zbrocza. To właśnie dlatego tak ważne są klasyczne opracowania bronioznawcze, m.in. Mariana Głoska dla mieczy środkowoeuropejskich z X-XV wieku, które mają na celu uporządkowanie tysięcy zabytków według powtarzalnych cech1GŁOSEK M. 1984, Miecze środkowoeuropejskie z X-XV w., Warszawa.. Datowanie metodą typologiczną jest szybkie i bardzo użyteczne, ale ma swoje ograniczenia. Starsze formy mogły być używane długo, lokalne warsztaty mogły powtarzać dawne wzory, a korozja potrafi ukryć najważniejsze detale.
W przypadku miecza z Warty wstępne datowanie na XI wiek, zaproponowane po oględzinach w muzeum, wydaje się bardzo prawdopodobne. Przemawiają za tym proporcje zabytku widoczne na dodatkowych zdjęciach udostępnionych redakcji „Archeologii Żywej”: głownia ma około 76 cm długości, trzpień około 9 cm, jelec około 12,5 cm szerokości, a głownia zwęża się od prawie 5,5 cm u podstawy do około 2,5 cm w partii bliższej sztychowi, choć na te wartości może wpływać korozja. Przy jelcu typu 3 i potencjalnej głowicy typu B według R.E. Oakeshotta można roboczo widzieć w nim formę bliską wczesnym mieczom jednoręcznym z pogranicza typów X-XI, ewentualnie przejściową ku typowi XII2OAKESHOTT E. 1964, The Sword in the Age of Chivalry, London.. Dlatego XI wiek jest dobrą propozycją, ale ostateczne doprecyzowanie typu i chronologii nastąpi dopiero po konserwacji oraz pełnym opracowaniu zabytku.
teraz konserwacja i analizy
Żelazny zabytek wydobyty ze środowiska wodnego wymaga bardzo ostrożnego postępowania, bo po zmianie warunków przechowywania proces niszczenia może znacząco przyspieszyć. Dlatego podobnych przedmiotów nie należy czyścić, suszyć ani prostować. Najlepiej zabezpieczyć miejsce odkrycia, zrobić zdjęcia, zapisać lokalizację i szybko skontaktować się z muzeum lub właściwym konserwatorem zabytków. Jeśli przedmiot został już podniesiony, na czas transportu warto utrzymać go w wilgoci, np. owinąć czystą, wilgotną tkaniną i umieścić w szczelnym pojemniku. Dopiero badania specjalistyczne pozwolą rozpoznać stan zachowania, technikę wykonania i szczegóły ukryte pod korozją. Zdjęcia rentgenowskie mogą pokazać pęknięcia, ślady napraw albo znaki niewidoczne gołym okiem, a analizy metaloznawcze pomogą ustalić, jak i z jakiego materiału wykonano poszczególne elementy.
Osobnym pytaniem pozostaje to, dlaczego miecz znalazł się w Warcie. Rzeki w średniowieczu nie tylko dzieliły, ale też łączyły. Wyznaczały drogi, granice, miejsca przepraw i punkty kontroli, a więc miejsca, w których mogło dochodzić do strat, wypadków i walk. Miecz mógł zostać zgubiony, trafić do wody w wyniku starcia albo zostać zdeponowany celowo. Na tym etapie nie ma jednak powodu, by z góry wybierać jedną z tych możliwości. Wiadomo natomiast, że w okolicy Wronek notowano pojedyncze ślady osadnictwa wczesnośredniowiecznego, a około 4 km dalej istniał potwierdzony gród. To ważny trop, ale nie dowód bezpośredniego związku.
Podobne pytania pojawiają się przy innych znaleziskach broni z rzek, jezior i mokradeł. Marian Głosek i Andrzej Nadolski, opracowując średniowieczne miecze z ziem polskich, zwracali uwagę, że ponad 1/3 z 69 znanych im okazów pochodziła z dna lub brzegów rzek, jezior i moczarów3GŁOSEK M., NADOLSKI A. 1970, Miecze średniowieczne z ziem polskich, „Acta Archaeologica Lodziensia” 19, s. 7-104.. Najsłynniejszym polskim punktem odniesienia pozostaje Ostrów Lednicki, gdzie archeologiczne badania podwodne w rejonie dawnych mostów przyniosły wyjątkowo bogaty zbiór militariów. W zbiorach Muzeum Pierwszych Piastów na Lednicy znajduje się 11 mieczy lub ich fragmentów z Ostrowa Lednickiego i Giecza4WYRWA A.M., SANKIEWICZ P., PUDŁO P. 2011. Miecze średniowieczne z Ostrowa Lednickiego i Giecza, Dziekanowice.. W okolicy Wronek jest to jednak pierwsze takie odkrycie.


Postawa obywatelska godna pochwały
Najważniejsze jest jednak to, że zabytek trafił do muzeum. Dzięki odpowiedzialności odkrywcy, Mirosława Tucholskiego, nie pozostanie jedynie efektownym przedmiotem znalezionym nad rzeką, ale może stać się źródłem wiedzy o uzbrojeniu, rzemiośle i krajobrazie wczesnośredniowiecznej Wielkopolski. Po konserwacji i opracowaniu miecz ma zostać udostępniony zwiedzającym w Muzeum Ziemi Wronieckiej. I właśnie wtedy historia znaleziska zatoczy pełne koło: z brzegu Warty trafi do miejsca, w którym będzie można je badać, chronić i pokazywać kolejnym osobom.
Źródło: profil Facebook Muzeum Ziemi Wronieckiej (facebook.com)
Przypisy
- 1GŁOSEK M. 1984, Miecze środkowoeuropejskie z X-XV w., Warszawa.
- 2OAKESHOTT E. 1964, The Sword in the Age of Chivalry, London.
- 3GŁOSEK M., NADOLSKI A. 1970, Miecze średniowieczne z ziem polskich, „Acta Archaeologica Lodziensia” 19, s. 7-104.
- 4WYRWA A.M., SANKIEWICZ P., PUDŁO P. 2011. Miecze średniowieczne z Ostrowa Lednickiego i Giecza, Dziekanowice.
Archeolog, doktor nauk inżynieryjno-technicznych, popularyzator. Pierwsza osoba, z którą powinno się kontaktować w sprawie patronatów i ewentualnej współpracy z „Archeologią Żywą”. Post-doc w Katedrze Antropologii Instytutu Biologii Środowiskowej Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Jego zainteresowania badawcze koncentrują się wokół kultury materialnej późnego średniowiecza i wykorzystania nowoczesnych technologii w archeologii. Pasjonat multimediów i gier komputerowych. Prowadzący cyklu cotygodniowych popularnonaukowych webinarów pt. „Kontekst”





