, , , ,

Nieznany cmentarz wojenny odkryty w Szczawnem. Kim byli pochowani żołnierze?

|


, , , , , , , , , , , , ,

Archiwalny plan doprowadził badaczy do miejsca, które niemal całkowicie uległo zapomnieniu. W Szczawnem w gminie Komańcza odnaleziono zapomniany cmentarz z czasów I wojny światowej. Ponad 20 jam grobowych, elementy umundurowania oraz ślady zabiegów medycznych pozwalają odtworzyć losy żołnierzy kilku armii – w tym jednej, której obecności po tej stronie Karpat wcześniej się nie spodziewano.

Poszukiwania cmentarza w Szczawnem prowadzone przez dr. Marcina Czarnowicza z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Jagiellońskiego nie rozpoczęły się od przypadkowego wykopu. W 2025 roku, podczas realizacji finansowanego przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego projektu „Groby i cmentarze wojenne w kraju”, Grzegorz Gąska – jeden z wolontariuszy – odnalazł w Archiwum Obwodu Lwowskiego oryginalny projekt cmentarza w Szczawnem. Dokument wskazywał, że nekropolii należy szukać przy cerkwisku, czyli w miejscu zajmowanym niegdyś przez starszą świątynię.

Teren objęto następnie lotniczym skanowaniem laserowym, wykonanym przez zespół Politechniki Warszawskiej. W uzyskanych danych zauważono zarysy dawnych mogił, a ich istnienie potwierdziły wykopaliska. O cmentarzu od lat mówił także miejscowy leśnik i regionalista Edward Orłowski. Analiza źródeł wykazała jednak, że wskazywał prawdopodobnie inne miejsce: prowizoryczny grób założony na cmentarzu parafialnym bezpośrednio po walkach w 1915 roku. Nekropolia odnaleziona przez archeologów powstała później, gdy austro-węgierskie służby grobownicze porządkowały rozproszone pochówki i przenosiły szczątki poległych na regularne cmentarze wojenne.

Pickelhauby zmieniają obraz walk w Karpatach

O tym, kogo pochowano w Szczawnem, świadczą przedmioty odnajdywane przy szczątkach. Wśród najcenniejszych zabytków znalazł się fragment kołnierza munduru z zachowanymi dystynkcjami austro-węgierskiego oficera. Jeszcze większe zainteresowanie wzbudziły niemieckie wojskowe nakrycia głowy typu Pickelhaube, zachowane w wyjątkowo dobrym stanie. Był to charakterystyczny hełm zwieńczony metalowym szpikulcem, używany między innymi przez wojska niemieckie na początku I wojny światowej. W Szczawnem nie jest jednak tylko efektownym zabytkiem. Stanowić może materialny ślad obecności oddziałów, których udział w walkach po tej stronie Karpat nie był dotychczas dostatecznie rozpoznany.

– „Największym zaskoczeniem okazała się obecność żołnierzy niemieckich. Dotychczas sądzono, że tzw. Korpus Beskidzki prowadził działania przede wszystkim na terenach dzisiejszej Słowacji. Tymczasem źródła archiwalne oraz tegoroczne odkrycia potwierdzają, że 9 i 10 maja 1915 roku ciężkie walki rozegrały się również w rejonie Rzepedzi i Szczawnego. Starcia pochłonęły znaczne straty. Tylko po stronie niemieckiej poległo ponad 100 żołnierzy należących do Königlich Preußisches Landwehr-Infanterie-Regiment Nr. 9, którego szeregi tworzyli mieszkańcy m.in. Kołobrzegu, Stargardu, Koszalina i Świdwina” – komentuje dr Marcin Czarnowicz.

Nie wiadomo jeszcze, ilu żołnierzy spoczęło na badanym cmentarzu. Po zakończeniu konserwacji pickelhauby, fragment munduru oficera i pozostałe zabytki mają zostać pokazane w Izbie Pamięci prowadzonej przez Gminny Ośrodek Kultury w Komańczy, tworzonej we współpracy z Instytutem Archeologii UJ.

Od prowizorycznych mogił do zapomnianej nekropolii

Układ szczątków pokazuje, że cmentarz w Szczawnem nie powstał bezpośrednio po walkach. Część pochówków jest silnie przemieszana, ponieważ żołnierzy pierwotnie grzebano w doraźnych mogiłach. Bezpośrednio po starciach ciała składano tam, gdzie pozwalały na to warunki – w prowizorycznych grobach, lejach po pociskach lub fragmentach okopów. Dopiero po ustabilizowaniu sytuacji austro-węgierskie służby grobownicze porządkowały rozproszone mogiły, przeprowadzały ekshumacje i przenosiły poległych na przygotowane cmentarze. W wielu przypadkach kości zachowały układ wskazujący, że szczątki wydobywano razem, zawijano w koc lub inny materiał i w takiej postaci składano do przygotowanej jamy grobowej. Nie próbowano więc odtwarzać anatomicznego ułożenia ciała, lecz przenoszono to, co pozostało po wcześniejszym pochówku.

Badania pozwoliły również uporządkować skomplikowaną historię tego miejsca. Najstarsza cerkiew stała na terenie zajmowanym obecnie przez świątynię zachowaną do dziś. Później, nieco obok, wzniesiono kolejną cerkiew, oddaną do użytku w 1875 roku. To właśnie ten budynek uległ pożarowi, a jego fundamenty odsłonili archeolodzy. Najmłodszą świątynię wybudowano ponownie na miejscu najstarszej cerkwi, natomiast teren po spalonej cerkwi z 1875 roku przeznaczono w latach 1917–1918 na cmentarz wojenny. Oznacza to, że niektórzy żołnierze polegli w 1915 r. mogli zostać przeniesieni na nową nekropolię dopiero po dwóch lub trzech latach.

Nie wszyscy pochowani w Szczawnem musieli jednak zginąć na miejscu. Na części szczątków rozpoznano ślady leczenia, zabiegów chirurgicznych, w tym amputacji kończyn. Miejscowość leży w pobliżu strategicznej linii kolejowej prowadzącej przez tunel w Łupkowie, która łączyła Przemyśl i Lwów z Budapesztem. Trasa służyła nie tylko do transportu wojska i zaopatrzenia, lecz również do ewakuacji rannych do szpitali położonych w głębi monarchii habsburskiej. Część żołnierzy mogła więc umrzeć już po udzieleniu pomocy, podczas przewozu z frontu. Zdaniem badaczy pochówki ze Szczawnego mogą być pierwszym materialnym potwierdzeniem, że takich zmarłych grzebano na cmentarzach rozmieszczonych wzdłuż karpackiej linii kolejowej.

Pochówki wojenne zajmują niemal całe wypłaszczenie po dawnej cerkwi. Z czasem wiedza o ich istnieniu zanikła, podobnie jak pamięć o reliktach starsze świątyni. Gdy w latach 90. XX wieku i na początku XXI wieku zaczęto chować tam zmarłych mieszkańców Szczawnego wyznania rzymskokatolickiego, nie zdawano sobie sprawy, że nowe groby powstają na terenie starszej nekropolii wojennej. W jednym niewielkim miejscu nałożyły się więc na siebie pozostałości trzech cerkwi, cmentarza urządzonego w latach 1917–1918 oraz współczesnych pochówków.

Karpackie epizody Wielkiej Wojny

Równolegle z pracami na cmentarzu archeolodzy kontynuowali badania położonego nieopodal pobojowiska. Udało się tam zadokumentować dobrze zachowane okopy wojsk carskich oraz ślady codziennego życia żołnierzy na froncie. Wśród znalezisk znalazły się przedmioty osobiste, elementy oporządzenia i łyżki, a także fragment podłogi okopu, na której zachowała się słoma sprzed 111 lat. Zestawienie tych odkryć z materiałami archiwalnymi pozwoliło również dokładniej odtworzyć przebieg ataków obu stron podczas walk w styczniu 1915 r.

Prace w Szczawnem są częścią wieloletnich badań prowadzonych przez dr. Marcina Czarnowicza. W ramach projektu „Karpackie epizody Wielkiej Wojny” jego zespół dokumentował już fortyfikacje polowe, stanowiska ogniowe i artyleryjskie, linie komunikacyjne oraz ziemianki wykorzystywane jako schronienia, magazyny amunicji i punkty dowodzenia. W poprzednich sezonach archeolodzy odnaleźli między innymi dwa zapomniane cmentarze w Łupkowie i Zubeńsku. Zespół zweryfikował także historię grobów niemieckich oficerów, które miały znajdować się przy obelisku w pobliżu stacji kolejowej w Łupkowie, wspomnianym w „Przygodach dobrego wojaka Szwejka”. W badaniach w Szczawnem zespół z Krakowa współpracował z Pracownią GAJA oraz wolontariuszami z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu, Collegium Medicum UJ, Uniwersytetu Masaryka w Brnie, Fundacji Opiekunowie Bieszczadzkiej Historii i Grupy Poszukiwawczej Południe. Był to już siódmy sezon współpracy Uniwersytetu Jagiellońskiego z Gminą Komańcza.

Źródło: portal prasowy Uniwersytetu Jagiellońskiego (uj.edu.pl)

Redaktor naczelny AŻ | Strona

Archeolog, doktor nauk inżynieryjno-technicznych, popularyzator. Pierwsza osoba, z którą powinno się kontaktować w sprawie patronatów i ewentualnej współpracy z „Archeologią Żywą”. Jego zainteresowania badawcze koncentrują się wokół kultury materialnej późnego średniowiecza i wykorzystania nowoczesnych technologii w archeologii. Pasjonat multimediów i gier komputerowych. Prowadzący cyklu cotygodniowych popularnonaukowych webinarów pt. „Kontekst Archeologii Żywej”

Dodaj komentarz

Działalność czasopisma „Archeologia Żywa” w latach 2026–2027 jest dofinansowana ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego – w ramach programu „Czasopisma 2026”.