, ,

Naszyjnik z 42 zębów i groby sprzed 1600 lat. Nowe odkrycia koło Żórawiny

|


, , , , , , , , , , , , , ,

Archeolodzy i antropolodzy badający stanowisko koło Żórawiny na Dolnym Śląsku odsłonili groby społeczności żyjącej około 1600 lat temu, w tym pochówki ze skrępowanymi stopami i możliwymi śladami przemocy. To jednak pod koniec badań czekała ich prawdziwa niespodzianka – znacznie starszy kurhan, a w nim unikatowy naszyjnik wykonany z aż 42 zwierzęcych zębów i kościanych paciorków.

Na polach w okolicach Żórawiny, kilkanaście kilometrów na południe od Wrocławia, archeolodzy ponownie badają stanowisko znane nauce od lat 30. XX wieku. Przed wojną rozpoznano tutaj kilkadziesiąt grobów, ale wydobyty wówczas materiał kostny nie zachował się do naszych czasów. Pozostała jedynie część dokumentacji i pojedyncze zabytki. Nie wiadomo, czy kolekcja została wywieziona z Wrocławia, czy zniszczona podczas II wojny światowej. Podczas obecnego sezonu odsłonięto pięć szkieletów z IV–V w. n.e. oraz dwa znacznie starsze pochówki związane z kulturą ceramiki sznurowej.

Badaniami kieruje prof. Tomasz Gralak, kierownik Zakładu Archeologii Epoki Brązu i Wczesnej Epoki Żelaza Instytutu Archeologii Uniwersytetu Wrocławskiego, natomiast za część antropologiczną ze strony Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu odpowiada dr Paweł Dąbrowski, kierownik Pracowni Paleoanatomii i Paleohistologii Zakładu Anatomii Prawidłowej. W pracach terenowych uczestniczą ponadto studenci archeologii UWr, członkowie Studenckiego Koła Naukowego Vertex, studenci Wydziału Lekarskiego i Filii UMW w Wałbrzychu oraz wolontariusze.

Szkielet człowieka ułożony w nietypowej pozycji w jamie grobowej podczas badań archeologicznych koło Żórawiny
Jeden z nietypowych pochówków z cmentarzyska użytkowanego w IV–V w. n.e.

Pochówki nie tylko ze schyłku starożytności

Cmentarzysko jest wstępnie datowane na okres między około 350 a 430 rokiem n.e., czyli schyłek okresu wpływów rzymskich i początek okresu wędrówek ludów. To moment szczególnie interesujący dla archeologów. W 2. połowie IV wieku pojawienie się Hunów uruchomiło kolejne fale przemieszczeń ludności, którym towarzyszyły głębokie przemiany społeczne i powstawanie nowych wspólnot. Z tym niespokojnym okresem wiąże się również stopniowe zanikanie znanego wcześniej na Śląsku świata kultury przeworskiej. Przedwojenne znaleziska z Żórawiny wykazywały związki z kulturą czerniachowską, rozwijającą się przede wszystkim na terenach dzisiejszej Ukrainy, Mołdawii i Rumunii, oraz wpływy ze stepów nadczarnomorskich. Nie oznacza to jednak, że pochowanych można po prostu nazwać Gotami, Hunami, Sarmatami czy Wandalami. Kultura archeologiczna to współczesna kategoria porządkująca podobne zabytki i zwyczaje, a nie nazwa konkretnego narodu czy ludu, którego przedstawicieli można automatycznie rozpoznać po wyposażeniu grobu.

W pierwszych dniach uwagę badaczy przyciągnęły groby, w których układ szczątków odbiega od typowego pochówku. Jeden z najlepiej zachowanych szkieletów należał najprawdopodobniej do młodej dorosłej kobiety. Układ kości wskazuje, że jej stopy były skrępowane, natomiast ciało mogło zostać bezwładnie umieszczone w jamie. Jedna z kończyn znajdowała się powyżej czaszki i opierała o krawędź grobu. Na czaszce zauważono ponadto uraz w okolicy skroniowej, mogący być skutkiem silnego uderzenia. Dopiero szczegółowe badania pozwolą jednak ustalić, czy powstał on za życia, w chwili śmierci czy już później. Nie jest to całkowicie odosobnione zjawisko, a nietypowe pochówki ze schyłku starożytności znane są również z innych stanowisk na Dolnym Śląsku. Jednak nietypowe ułożenie ciała czy nawet dekapitacja nie muszą wszędzie oznaczać tego samego. Mogą wiązać się z traktowaniem zwłok, egzekucją, szczególnym rytuałem pogrzebowym albo wydarzeniami, których dziś nie potrafimy już odtworzyć.

Jednak na jedno z najciekawszych odkryć należało, jak to często bywa, czekać niemal do końca badań. Archeolodzy natrafili wówczas na znacznie starszy kurhan kultury ceramiki sznurowej, w którym spoczywały szczątki dwóch osób. Pierwszej towarzyszyły siekierka i nóż krzemienny. Kości drugiej zachowały się znacznie gorzej, ale uwagę badaczy przyciągnęło wyjątkowe wyposażenie grobu –naszyjnik wykonany z 42 zwierzęcych zębów oraz licznych kościanych paciorków. Podobne ozdoby są znane archeologom, jednak tak kompletny zestaw należy do rzadkości. Dalsze analizy mają ustalić, od jakich zwierząt pochodziły wykorzystane zęby oraz czy elementy naszyjnika noszą ślady zużycia. Pozwoliłoby to odpowiedzieć na pytanie, czy ozdoba była rzeczywiście noszona za życia, czy wykonano ją przede wszystkim jako wyposażenie grobowe.

Kości, których dziś szczególnie potrzebuje archeologia

Ogromną różnicę między badaniami prowadzonymi w latach 30. XX wieku a współczesnymi wykopaliskami stanowią możliwości analizy samych szczątków. Pierwsze oględziny prowadzone są jeszcze in situ, czyli zanim szkielet zostanie wydobyty. Pozwala to zestawić stan kości z ich pierwotnym ułożeniem i kontekstem grobu. Antropolog może wstępnie określić płeć biologiczną, wiek w chwili śmierci, rozpoznać część urazów i zmian chorobowych, a następnie zweryfikować te obserwacje już w laboratorium. W przypadku młodej kobiety uwagę badaczy zwróciło także niemal kompletne uzębienie bez widocznych podczas pierwszych oględzin zmian próchnicowych. Korony zębów były natomiast silnie i równomiernie starte. Takie ślady mogą dostarczyć informacji nie tylko o wieku, lecz również o diecie i sposobach przygotowywania żywności. Dalsze badania szkieletów obejmą m.in. ślady stresu fizjologicznego, chorób, zmian degeneracyjnych i urazów. Jeśli stan materiału na to pozwoli, naukowcy chcą sięgnąć również po badania genetyczne.

I właśnie dlatego cmentarzyska szkieletowe są dziś w archeologii na wagę złota, szczególnie te pochodzące z okresu wędrówek ludów. Rozwój archeogenetyki – badań dawnego DNA pozyskiwanego ze szczątków – pozwala zadawać pytania o biologiczne pokrewieństwo pochowanych, pochodzenie ich przodków czy przemieszczanie się całych populacji. Najwięcej można przy tym dowiedzieć się nie z jednego efektownego grobu, lecz dzięki badaniom większej grupy osób należących do tej samej społeczności. Jak wiele może dać zachowany materiał kostny, pokazują niedawne badania innego dolnośląskiego cmentarzyska z okresu wędrówek ludów w Tyńcu nad Ślęzą, około 30 km od Wrocławia, w badaniach którego również brał udział prof. Tomasz Gralak.

Tegoroczne badania pod Żórawiną pokazują więc znacznie więcej niż historię jednej nekropolii. Na tym samym obszarze archeolodzy natrafili na ślady społeczności oddzielonych od siebie tysiącami lat – od kurhanu kultury ceramiki sznurowej po cmentarzysko funkcjonujące u schyłku starożytności. Odpowiedź na pytanie, kim byli ludzie pochowani pod Żórawiną około 1600 lat temu, zapewne nie przyjdzie więc z jednego źródła. Dopiero połączenie układu grobów, zabytków, antropologii, datowań i być może DNA pozwoli sprawdzić, czy była to społeczność miejscowa, ludzie przybyli z różnych stron Europy czy grupa o jeszcze bardziej złożonej historii.

Źródło: komunikat prasowy Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu (umw.edu.pl), profil Fb Instytutu Archeologii Uniwersytetu Wrocławskiego (facebook.com)

Redaktor naczelny AŻ | Strona

Archeolog, doktor nauk inżynieryjno-technicznych, popularyzator. Pierwsza osoba, z którą powinno się kontaktować w sprawie patronatów i ewentualnej współpracy z „Archeologią Żywą”. Jego zainteresowania badawcze koncentrują się wokół kultury materialnej późnego średniowiecza i wykorzystania nowoczesnych technologii w archeologii. Pasjonat multimediów i gier komputerowych. Prowadzący cyklu cotygodniowych popularnonaukowych webinarów pt. „Kontekst Archeologii Żywej”

Dodaj komentarz

Działalność czasopisma „Archeologia Żywa” w latach 2026–2027 jest dofinansowana ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego – w ramach programu „Czasopisma 2026”.