Dlaczego grodzisko Scytów na Podkarpaciu jest sensacją?


To, że Scytowie zapuszczali się na obszar dzisiejszej Polski, wiemy od bardzo dawna. Jednak to, że na Podkarpaciu odkryto grodzisko Scytów, zmienia całkiem sporo.

W Chotyńcu (gm. Radymno) znajdowało się wielkie grodzisko.  Archeolodzy znali je już od dłuższego czasu, ale jak to zwykle u nas bywa – pracy dużo, ale już rąk do niej zawsze za mało. Na szczęście dla stanowiska i zespołu badawczego, dzięki grantowi z Narodowego Centrum Nauki archeolodzy z Uniwersytetu Rzeszowskiego rozpoczęli badania.

Grodzisko poddano najpierw badaniom powierzchniowym,  a następnie wytypowano miejsca, w których wykopano sondaże. Dopiero jednak zdjęcia wykonane za pomocą drona uwidoczniły skalę założenia. Na załączonym materiale wideo wyraźnie widać linię wału przebiegającą na planie okręgu przez pole.

Ostatecznie przebadano sam wał oraz majdan – teren wewnątrz. To co odnaleźli archeolodzy zaskoczyło wszystkich. Spodziewali się oni kolejnego grodziska średniowiecznego, a odnaleźli Scytów! Miałyby to potwierdzać odnalezione zabytki ruchome (ceramika, militaria), obiekt wewnątrz interpretowany jako tzw. zolnik, oraz wyniki datowań C14 węgli drzewnych odnalezionych w wale. Wstępne datowanie grodziska przypada na okres od VIII do V w. p.n.e.

Kim byli Scytowie?

Wizerunek wojownika scytyjskiego, VII-VI wiek p.n.e (fot. Janmad / CC BY 3.0)

Scytowie byli irańskim ludem koczowniczym, o którym wiemy dużo zarówno ze źródeł pisanych jak i badań archeologicznych. Poniższy opis jest bardzo uproszczoną i skróconą wersją, a wszystkich zainteresowanych tym tematem odsyłam do obszernego artykułu dr Łukasza Oleszczaka „Scytowie. Władcy Wielkiego Stepu” z numeru AŻ77. Pierwsze wzmianki źródłowe na ich temat pochodzą z VIII w. p.n.e. Pisał o nich Herodot w swoich Dziejach, ale również i inni.  Strabon, Pompejusz Trogus, Diodor Sycylijski. Wspominają ich źródła asyryjskie, a także Biblia.

Z najlepszych fragmentów dowiadujemy się, że byli ludem wyjątkowo wojowniczym, prawie nie zsiadali z koni, rodziny wozili w furgonach zaprzężonych w woły. Wypijali krew pierwszego zabitego wroga. Ze skóry i skalpów robili kołczany, rękawiczki i odzież. Uwielbiali sfermentowane mleko klaczy, a wszelkie przymierza zatwierdzali wypiciem krwi1)Olmstead A.T., 1974. Dzieje imperium perskiego, PIW, Warszawa, s. 152. Oprócz tego mieli pić oni wino z czaszek pokonanych wrogów.

O ile do powyższych historii możemy podejść z przymrużeniem oka, to część z nich była prawdą. Byli nieustraszonymi wojownikami, niesamowitymi łucznikami i podbili spory kawał świata. Przejmując od podbitych ludów bogactwa i rozwiązania technologiczne stali się oni motorem rozwojowym dla tej części Europy, która leżała pod ich butem. Jako koczownicy z natury, nie byli w stanie wytrzymać dłużej w jednym miejscu.

Wyruszając ze swego matecznika pod naporem innych ludów koczowniczych ostatecznie przybyli oni na stepy nadczarnomorskie niszcząc żyjących tam wtedy Kimmerów (rzeczywisty odpowiednik tych z Conana Barbarzyńcy). Scytii podporządkowanych było wiele narodów, w tym m.in. greckie kolonie leżące na północnym wybrzeżu Morza Czarnego. Tworzyły one swoistego rodzaju scytyjski krąg kulturowy. Stopniowo jednak, jak każde imperium i to zaczęło powoli upadać. Ostatni niedobitkowie scytyjscy utrzymywali się na Krymie, aż do czasu inwazji Hunów, a więc do IV w. n.e.

Historyczne umieszczenie ludów irańskich ok 170 r. p.n.e. (ryc. Dbachmann / CC BY-SA 3.0)

Dlaczego jednak grodzisko Scytów na Podkarpaciu jest ważne? 

Wyprawy wojenne Scytów zapuszczały się daleko – w każdą stronę. Dla nas najważniejszy był jednak fakt licznych najazdów na zamieszkującą wówczas tereny dzisiejszej Polski ludność kultury łużyckiej. Jednym z najdalej wysuniętych na zachód stanowisk, które zostało zniszczone podczas takiego rajdu jest grodzisko w Wicinie (woj. lubuskie). Zasadniczo jednak: Scytowie u nas rabowali i palili, a nie mieszkali.

Tak przynajmniej wszyscy uważali, do momentu odkrycia grodziska Scytów na Podkarpaciu. Nagle okazuje się, że najdalej wysuniętą na zachód osadą Scytów jest Chotyniec. Owalne założenie o powierzchni ponad 40 ha posiada wał o wysokości od 3 do 3,5 m i szerokości od 30  do 40 m. Stanowisko jest najprawdopodobniej centrum osadniczym, które związane było ze scytyjskim kręgiem kulturowym.

Wokół Scytii mieszkało wiele różnych podporządkowanych im ludów. Opisał to bardzo dobrze Herodot w V w. p.n.e. Aglomerację chotyniecką można przypisać ludowi Neurów. Nie koniecznie więc byli to Scytowie, ale lud o scytyjskim modelu kulturowym

wyjaśnia prof. Czopek, rektor Uniwersytetu Rzeszowskiego i szef zespołu badawczego

Całość faktów świadczy o tym, że musiała to być niesamowita warownia. Warownia, która nie różni się od tych najbardziej czołowych, lokalizowanych nad Dnieprem czy środkowym Dniestrem.

Wiatr wiejący ze Wschodu

Profil sondażu przechodzącego przez wał (ryc. Grzegorz Droba / Uniwersytet Rzeszowski)

Fakt istnienia grodziska scytyjskiego świadczy przede wszystkim o tym, że niektóre z nowinek technologicznych dotarły na te ziemie wcześniej i z innej strony niż uważano wcześniej. Do tej pory pojawienie się technologii toczenia naczyń ceramicznych na kole garncarskim na całym terenie dzisiejszej Polski przypisywano Celtom, którzy przybyli z zachodniej Europy (piszemy o nich sporo w 1 i 2 numerze 2017 r.).

Istnienie opisywanej aglomeracji wprowadza zmiany w podręcznikach historii. Okazuje się, że na terenie południowo-wschodniej Polski ceramika toczona na kole najwyraźniej pojawiła się za pośrednictwem Scytów, którzy przenieśli tę wiedzę z kolonii greckich.

Inną niesamowitą rzeczą jest wspomniany na początku zolnik. Obiekt obcy dla miejscowych kultur. Związany z obrządkami kultowymi i stanowiący najważniejsze, oraz charakterystyczne miejsce grodzisk scytyjskiego kręgu kulturowego.

Na fali popularnego konfliktu na linii Zachód-Wschód, podchwycenie tematu i pokazanie, że ze Wschodu też coś tam mamy wydaje się oczywiste. Należy otwarcie przyznać, że to co mówi prof. Czopek na temat znaczenia tego odkrycia, w obliczu prezentowanych faktów wydaje się trafne i niepodważalne. Czuję się jednak w obowiązku przypomnieć, że kierunki wędrówki idei i ludzi zmieniały się co jakiś czas. Przez wieki były to w różnym stopniu Wschód, Zachód, Północ i Południe.

Co dalej?

Niesamowicie bogate pochówki obfitujące w złote przedmioty odkrywane były przeważnie w kurhanach położonych na stepach nadczarnomorskich. Jednym z wyjątków jest skarb z Witaszkowa obecnie znajdujący się w berlińskim Antikensammlung. Oczywiście cała nasza Redakcja trzyma kciuki za to, że nasi koledzy i koleżanki z Rzeszowa odnajdą kolejny równie wartościowy depozyt!

Wykopaliska na terenie stanowisko w Chotyńcu z pewnością będą kontynuowane. Sam zazdroszczę tamtejszym studentom możliwości badania takiego miejsca. Skala założenia wymusza jednak rozsądne rozplanowanie przebiegu przyszłych badań. Stanowisko w końcu jest niesamowicie ważne dla poznania historii tamtej części Polski.

Część skarbu z Witaszkowa (fot. Natyss)

Dzieje Scytów nierozerwalnie związane są z historią Europy Środkowej i Wschodniej, a także Bliskiego Wschodu. Ich miejsce w historii wyznacza właśnie wspomniany wcześniej fakt pośredniczenia w rozpowszechnieniu kultury greckiej na obszary Europy Wschodniej. Sami Scytowie stworzyli kulturę, która odcisnęła swoje piętno na wielu innych ludach.

Państwo scytyjskie stało się ważnym ogniwem w stosunkach kulturalnych i handlowych łączących Azję Mniejszą i Środkową z Europą. Dzięki wymianie handlowej Scytowie zaangażowali odległe od ówczesnego świata obszary środkowego i północnego Uralu.  Według Aleksieja Smirnowa, rosyjskiego badacza i znawcy tematu, Scytowie i Celtowie zajmują w dziejach cywilizacji miejsce tuż za Grekami i Rzymianami2)Aleksiej Smirnow, 1974, Scytowie, Warszawa.

PRZYPISY

  1. Olmstead A.T., 1974. Dzieje imperium perskiego, PIW, Warszawa, s. 152
  2. Aleksiej Smirnow, 1974, Scytowie, Warszawa

Redaktor ds. Wpisów Internetowych | strona

Archeolog. Doktorant Politechniki Wrocławskiej. Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego. Pierwsza osoba, z którą powinno się kontaktować w sprawie problemów ze stroną, profilami AŻ lub ofertami patronatów medialnych. Pasjonat technologii i gier komputerowych.

Przypisy:[+]

1 Olmstead A.T., 1974. Dzieje imperium perskiego, PIW, Warszawa, s. 152
2 Aleksiej Smirnow, 1974, Scytowie, Warszawa

A może jeszcze...


CZY TEŻ W DZIECIŃSTWIE CHCIAŁEŚ BYĆ ARCHEOLOGIEM?

My od zawsze! Cześć, ARCHEOLOGIA ŻYWA to mały zespół osób kochających odkrywanie i pisanie o przeszłości. Czujemy jednak, że wciąż zna ją zbyt mało osób. Pytanie, czy chcesz nam pomóc w promocji naszej historii?

11 komentarzy do wpisu „Dlaczego grodzisko Scytów na Podkarpaciu jest sensacją?”

  1. Sensacyjne to jest to, że ludzie wciąż nie wiedzą kim są Scytowie i myślą że to jakiś lud irański i ani myślą by swoje poglądy zweryfikować przy pomocy źródeł.
    Ptomeusz Tetrabiblos:
    „Those who live under the more northern parallels, those, I mean, who have the Bears over their heads, since they are far removed from the zodiac and the heat of the sun, are therefore cooled; but because they have a richer share of moisture, which is most nourishing and is not there exhausted by heat, they are white in complexion, straight-haired, tall and well-nourished, and somewhat cold by nature; these too are savage in their habits because their dwelling-places are continually cold. The wintry character of their climate, the size of their plants, and the wildness of their animals are in accord with these qualities. We call these men, too, by a general name, Scythians.”
    Pliniusz NH:”
    Passing beyond that spot we come to the mouths of the Ister. This river rises in Germany in the heights of Mount Abnoba, opposite to Rauricum, a town of Gaul, and flows for a course of many miles beyond the Alps and through nations innumerable, under the name of the Danube. Adding immensely to the volume of its waters, at the spot where it first enters Illyricum, it assumes the name of Ister, and, after receiving sixty rivers, nearly one half of which are navigable, rolls into the Euxine by six vast channels. The first of these is the mouth of Peuce, close to which is the island of Peuce itself, from which the neighbouring channel takes its name; this mouth is swallowed up in a great swamp nineteen miles in length. From the same channel too, above Istropolis, a lake takes its rise, sixty-three miles in circuit; its name is Halmyris. The second mouth is called Naracu-Stoma; the third, which is near the island of Sarmatica, is called Calon-Stoma; the fourth is known as Pseudo-Stomon, with its island called Conopon-Diabasis; after which come the Boreon- Stoma and the Psilon-Stoma. These mouths are each of them so considerable, that for a distance of forty miles, it is said, the saltness of the sea is quite overpowered, and the water found to be fresh.
    On setting out from this spot, ALL the nations met with ARE SCYTHIAN in general, though various races have occupied the adjacent shores; at one spot the Getæ, by the Romans called Daci; at another the Sarmatæ, by the Greeks called Sauromatæ, and the Hamaxobii or Aorsi, a branch of them; then again the base-born Scythians and descendants of slaves, or else the Troglodytæ, and then, after them, the Alani and the Rhoxalani. The higher parts again, between the Danube and the Hercynian Forest, as far as the winter quarters of Pannonia at Carnuntum, and the borders of the Germans, are occupied by the Sarmatian lazyges, who inhabit the level country and the plains, while the Daci, whom they have driven as far as the river Pathissus, inhabit the mountain and forest ranges. On leaving the river Marus, whether it is that or the Duria, that separates them from the Suevi and the kingdom of Vannius, the Basternæ, and, after them, other tribes of the Germans occupy the opposite sides. Agrippa considers the whole of this region, from the Ister to the ocean, to be 2100 miles in length, and 4400 miles in breadth to the river Vistula in the deserts of Sarmatia. The name „Scythian” has extended, in every direction, even to the Sarmatæ and the Germans; but this ancient appellation is now only given to those who dwell beyond those nations, and live unknown to nearly all the rest of the world.”
    Czyli w starożytności (dla Pliniusza) nazywano Scytami Germanów, Sarmatów, Daków, a współcześnie tylko ludy wschodnie w tym Belców (Bałtów), również lud nie stepowy lecz raczej mieszkający w wilgotnych moczarach Scytii.
    Może ci co powtarzają kosmiczne bzdury o urojonych irańskich Scytach powinni sobie przypomnieć kampanię Dariusza z Herodota, która by zaatakować Scytów kierowała się przez cieśninę bosforską i ku Polsce. To kultura Łużycka była kulturą scytyjską. Turboprypetyzm jednak każe swoje zdanie wynosić nad Pliniusza, Ptolemeusza, czy Kadłubka.

    Odpowiedz
    • A czemu nie zacytuje Pan jeszcze Herodota, który pisał tak: „There is also another different story, now to be related, in which I am more inclined to put faith than in any other. It is that the wandering Scythians once dwelt in Asia, and there warred with the Massagetae, but with ill success; they therefore quitted their homes, crossed the Araxes, and entered the land of Cimmeria.” I komu tu wierzyć?

      I teraz dla przypomnienia, cytowany przez Pana Tetrabiblos autorstwa Klaudiusza Ptolemeusza to dzieło z II w. n.e., Naturalis Historia autorstwa Pliniusza Starszego to I w. n.e., a dzieło Herodota to V w. p.n.e. Scytowie na arenie dziejów grają pierwsze skrzypce od VII w. p.n.e. do III w. n.e. No i okazuje się, że nic z cytowanych przez Pana źródeł nie przeczy ogólnie przyjętym i głoszonym dziś poglądom w historii, co określa Pan jako turboprypetyzm. Herodot opisuje zatem, urojone wedle Pana, irańskie korzenie, a pozostali dwaj autorzy obrazują efekt scytyjskich podbojów. Nigdzie nie zauważyłem by w cytowanym fragmencie Pliniusz pisał ze swego punktu widzenia o starożytności. Z tego też co mi wiadomo, to opisywał on na ile to możliwe aktualną sytuację geopolityczną.

      I co najlepsze mamy przecież inne źródła niż przekazy pisane – wyniki badań genetycznych i archeologicznych, a te tylko pokrywają się z obrazem przedstawianym przez turboprypetarzy! Genetyka wyraźnie wskazuje, że ich początki są związane z tzw. kulturą grobów jamowych ze Stepu Pontyjskiego. Z kolei odkrywane przez nas zabytki wiązane ze Scytami wyraźnie wskazują na ich ekspansję z kierunku wschodniego na zachód. To, że później zapuszczali się oni daleko i mogli pod swoim jarzmem mieć i nawet ludność kultury łużyckiej jest bardzo możliwe. Ale kultura łużycka nie była scytyjską! Nie tylko różnice są wyraźne, ale po co Scytowie mieliby wówczas palić łużyckie (niby-swoje) osady jak np. Wicinę? Zresztą wszystkie te badania prowadzone są nie tylko przez polskich, ale i zagranicznych naukowców.

      Odpowiedz
  2. Historyczne rozmieszczenie ludów irańskich ok 170 r. p.n.e. (ryc. Dbachmann [GFDL or CC-BY-SA-3.0]) -ta mapa jakaś taka nieprecyzyjna…Scytowie to był lud dominujący w pn.nadczarnomorzu ok.VII-IVw.BC [później tylko Krym], nazwa Sarmatia wzięła się od ludów Sauromatów żyjących do ok.IV/IIw.BC na stepach między Wołgą/Donem a Uralem…odnoszenie tego do IIw.BC jest nieprecyzyjne, a już utożsamianie nazwy Scytia z całym zasięgiem ludów koczowniczych wywodzących się od kultury andronowskiej [nietureckich, niemongoloidalnych] to lekka przesada [raczej nie ma podstaw do umieszczania nazwy Scytia w IIw.BC i łączenia jej z ludami z rejonu J.Aralskiego]…Kimmerzy [koczownicy ze stepów, bliżej im do Turańczyków] z Pontu, to nie byli rodacy [górale z północy, tłukący się z 2 grupami z północy Vanirami/Norwedzy i Aesirami/Szwedzi, bardziej do nich pasują Kornowie z Walii lub celtyccy Cymbrowie z Jutlandii, zresztą tylko o nich mógł przeczytać R.E.Howard] Conana z Cymmerii [ten walczył z Nemedią/Niemcami i podbił Aquilonię/Francję, a jego ojczyzna graniczyła z Pograniczem Bosońskim/?Połabianie i Piktami/Szkocja i Hiperboreą/państwa Bałtyckie i Finlandia…Brythunia pasuje do Polski i Rosji, Zamora do Rumunii]

    Odpowiedz
  3. Ładne grodzisko PRZECIWNIKÓW SCYTÓW, irańskiej armii Dariusza. Mapa to pomyłka bo Scytia sięga na wschodzie Tanais (Don). Scytowie to głównieSłowianie wschodni. Ich potomkami są np.Ulicze. Polecam Ptolemeusz Geografia, Herodot Dzieje, Jordanes Getica.

    Odpowiedz
  4. „Waza z Bronocic jest ważnym znaleziskiem ponieważ przedstawia jedno z najstarszych przedstawień użycia koła właśnie w celach transportowych.”
    Najstarsze?

    Odpowiedz
  5. Witam ,scytowie to koczownicy to jak mogli budować stałe osady o wałach na 3-4 metry może to poprostu osada grupy tarnobrzeskiej końca kultury łuzyckiej , a artefakty scytyjskie były z powodu handlu scytów z ludami kultury ł. a pozatym badania dna i mdna wykazują pokrewieństwo scytów ze słowianami a nie ludami irańskimi ,pozdrawiam

    Odpowiedz
  6. Szanowny Panie Radosławie,
    skad domniemanie, ze technologie wyrobu glinianych garkow na kole przyniesli na te ziemie Scytowie?
    Wspomniana osada jest datowana na pierwsze tysiaclecie BC co w zadnym razie nie przeklada sie na znaleziona w latach 70-tych waze bronocicka:
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Waza_z_Bronocic
    Brakuje 2.500 lat, i nawet wspomnianym Celtom brakuje ok. 1500 lat, by sie do tej wazy przyznawac.. przyjelo sie z kolei, ze umiejetnosc ‚toczenia garkow z gliny’ zostala przez czlowieka przysposobiona znacznie wczesniej niz zastosowanie kola do celow transportowych, wiec roznica czasowa jest zapewne jeszcze wieksza.. Mam nadzieje, ze nie odpisze Pan, ze ten garnek rowniez tu przywlokl jakis proto-Scyt albo Celt… 😉
    Mysle, ze w swietle coraz wiekszej ilosci archeologicznych odkryc z prehistorii tych ziem, slusznym jest by znacznie ostrozniej wyrokowac ‚kto’ i ‚co’ ‚tutaj’ przyniosl bo byc moze ‚to’ juz ‚tu’ bylo..
    Pozdrawiam serdecznie..

    Odpowiedz
    • Kto pyta nie błądzi jak to powiadają. Upraszczając mocno sprawę techniki w garncarstwie pradziejowym dzielimy na dwie zasadnicze grupy: ręczne i tzw. toczone na kole. Sformułowanie „toczenie garnków z gliny” nijak ma się do tych grup i może odnosić się zarówno do pierwszej jak i drugiej, ponieważ odnosi się tylko do surowca a nie techniki wytwarzania.
      W przypadku pierwszej grupy naczynia lepiono ręcznie z taśm i wałków glinianych. Pierwsze takie (i w sumie jakiekolwiek) naczynia ceramiczne na ziemiach polskich to ok. 5500 lat p.n.e. i m.in. do nich zalicza się wspomniana waza z Bronocic.
      Druga grupa wiążę się z przełomem technologicznym, w którym to wymyślono koło garncarskie i za jego pomocą zaczęto formować całkowicie nowe i lepsze naczynia ceramiczne. Wynalazek koła garncarskiego stanowił znaczący punkt na drodze rozwoju cywilizacji technicznej człowieka. Znane ono było już w starożytnym Egipcie, a niektóre źródła wskazują, że zostało wynalezione w starożytnej Mezopotamii. Do nas jednak wynalazek ten przybył znacznie później.
      Powszechnie uważa się, że na ziemiach polskich przełom ten nastąpił gdzieś pomiędzy V i IV w. p.n.e., wraz z przybyciem Celtów (piszemy o Celtach chociażby w naszym nr. 2 (64) 2017). Dlaczego wiążemy go z nimi a nie z ludnością, która ‚już tu była’? Ponieważ przed ich przybyciem naczyń tworzonych z pomocą koła garncarskiego nie produkowano lokalnie. Świadczą o tym zabytki archeologiczne, które odnajdujemy na badanych stanowiskach – nie ma w tym żadnego wyrokowania. Dlatego właśnie grodzisko w Chotyńcu jest fascynujące ponieważ jeśli naprawdę istniało ono już w VIII w. p.n.e. w formie zależnej od wpływów scytyjskich to na nim ceramika toczona na kole (jeszcze raz – całkowicie coś innego niż ta ręcznie) mogła być produkowana już 300 lat wcześniej niż np. na Śląsku.
      Sama znajomość koła i używania go w celach transportowych, z kolei jest czymś całkowicie odrębnym od używania koła garncarskiego. Waza z Bronocic jest ważnym znaleziskiem ponieważ przedstawia jedno z najstarszych przedstawień użycia koła właśnie w celach transportowych. Nie jest ona jednak przykładem tego, że już wtedy naczynia ceramiczne produkowano na kole garncarskim. Musiało by być ono stworzone tą metodą – a nie jest. Używając przejaskrawionego i humorystycznego porównania to tak jakby powiedzieć, że skoro na moim kubku do kawy jest narysowana kolonia marsjańska, oznacza to, że pochodzi on z Marsa 😉
      Mam nadzieję, że udało mi się to wytłumaczyć w zrozumiały sposób.

      Odpowiedz
  7. Pisać, że Chotyniec jest pod Rzeszowem, to tak jak twierdzić, że gród na Wzgórzu Zamkowym w Chełmie jest pod Lublinem – choć pewnie z perspektywy Wrocławia to wszystko jedno 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz