Życie św. Benedykta i jego skutki. Cz. 2 | Śladami Średniowiecza
Po lewej przedstawienie z Sakramentarza Tynieckiego zasiadającego na łuku tęczy Chrystusa. W rogach ukazano cztery Istoty Żyjące: człowieka, orła, lwa i wołu symbolizujące ewangelistów: Mateusza, Jana, Marka i Łukasza. Chrystus trzyma w ręce otwartą księgę z wypisanymi słowami „REX REGU[M] ET D[OMI]N[U]S DOMINANTIU[M]” – wyjętym z Apokalipsy (19,16) tytułem „Król nad królami i Pan nad pany” (ryc. Cyfrowa Biblioteka Narodowa). Po prawej przedstawienie św. Benedykta na fresku Fra Angelico.

Życie św. Benedykta i jego skutki. Cz.2

  • 20
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Benek nie miał pojęcia jakie będą następstwa jego modlitwy i pracy w klasztorze na Monte Cassino. A było ich całkiem sporo. Jako „ojciec-założyciel” i autor reguły benedyktyńskiej stał się sławny, a jego reguła bardzo wpływowa m.in dzięki pewnemu Wielkiemu Karolowi.

Można powiedzieć, że Karol Wielki był fanem św. Benedykta (ryc. Albrecht Dürer [1471-1528] via Wikimedia Commons)

Za sprawą Wielkiego Karola w latach 816–817 przeprowadzono szereg synodów reformatorskich, których skutkiem było ogłoszenie zbioru zasad, opartych na regule św. Benedykta, stosowanych we wszystkich klasztorach cesarstwa. Średniowieczni mnisi za przyzwoleniem ówczesnych władców ponieśli dalej kaganek benedyktyńskiej nauki, reguły i sposobu życia.

Mnisi, którzy wybrali lub zostali wybrani na siewców wiary nie mieli łatwo. Musieli udać się prosto w paszczę lwa – do pogańskich plemion, którzy na widok obcego kapłana dostawali często białej gorączki, a miecz sam się z pochwy wyciągał głośno krzycząc metalicznym głosem „krwiiiiiii”.

Nie dużo łatwiej mieli ci którzy trafili do krajów, w których nie opadł jeszcze kurz po obalonych pogańskich posągach. Ci jednak mieli oparcie w tworzącej się strukturze kościelnej. Ta ostatnia była jednak średnio przydatna, gdy w powietrzu dało się wyczuć oddech wczorajszej kolacji, a nad głową wisiał miecz.

Modlić się w takim warunkach łatwo, ale pracować? Mnisi jednak znaleźli w sobie motywację aby w takiej sytuacji, w pocie czoła, wykuwać swój los. Efektem ich kucia są nie tylko opactwa i klasztory. W latach 1060-1080 w okolicach Kolonii powstał wyjątkowy, bogato iluminowany sakramentarz zwany tynieckim. Nie do końca wiemy w jaki sposób znalazł się w naszym kraju, wiemy natomiast kilka innych rzeczy. Wiemy, że ma 237 kart. Wiemy, że jest to najstarszy zachowany iluminowany rękopis liturgiczny, co do którego mamy pewność że przebywał w naszym kraju w okresie wczesnego średniowiecza. Wiemy, że nie był to byle jaki rękopis ale taki należący do rękopisów królewskich. Wiemy również, że zawiera zapisane melodie śpiewów liturgicznych. Zanotowane są bezliniową notacją cheironomiczną nad sylabami.

Gdzieś w tych zamierzchłych czasach został przewieziony do benedyktyńskiego opactwa tynieckiego i tam był przechowywany długie wieki. Zakładamy, że kiedyś był bogato zdobiony. W innym przypadku, znani ze swej skromności oraz poszanowania dóbr kultury Szwedzi, nie zwróciliby na niego uwagi w 1656 roku. Najwyraźniej podobała im się tylko oprawa, bo resztę udało się od nich odkupić nieco później. W 1814 roku trafił do Biblioteki Ordynacji Zamojskiej, a w 1944 roku po Powstaniu Warszawskim został potajemnie ewakuowany. Dziś przechowywany jest w Bibliotece Narodowej w Warszawie i dostępny jest online na tej stronie.

Zapisane melodie śpiewów liturgicznych zanotowane bezliniową notacją cheironomiczną (inaczej neumatyczną) nad sylabami (ryc. Cyfrowa Biblioteka Narodowa)
Popularyzator | strona

Średniowiecze i historia. Historia i średniowiecze. Czasem na poważnie, czasem z przymrużeniem oka ale zawsze trzymając się naukowych kanonów. Bawimy się słowem i uwalniamy historię!


  • 20
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

css.php