Niepozorne ceramiczne naczynia z rzymskiej prowincji nad dolnym Dunajem okazały się cennym źródłem wiedzy o zdrowiu, higienie i codziennych warunkach życia. Analiza osadów zachowanych na ściankach nocników pozwoliła wykryć ślady pasożytów jelitowych i lepiej zrozumieć problemy sanitarne mieszkańców Mezji Dolnej w II-IV wieku n.e.
O codzienności w starożytności zwykle wiemy mniej niż o wojnach, cesarzach czy wielkich budowlach. Tymczasem to właśnie zwykłe, domowe przedmioty potrafią czasem powiedzieć najwięcej o tym, jak naprawdę żyli ludzie. Dobrym przykładem są rzymskie nocniki z Novae i Marcianopolis, przebadane przez interdyscyplinarny zespół w artykule opublikowanym w „npj Heritage Science”1KLENINA E., BIERNACKI A.B., WELC-FALĘCIAK R., PAWEŁCZYK A., BEDNARSKA M. 2026. Analysis of Roman chamber pots to understand the health of the lower Danube inhabitants, „Heritage Science”, 14 (1), s. 206, DOI: https://doi.org/10.1038/s40494-026-02475-x.. Autorzy połączyli archeologię z parazytologią, analizami molekularnymi i testami immunologicznymi, by sprawdzić, jakie ślady chorób zachowały się w osadach mineralnych wewnątrz naczyń.
Za badaniami stoją prof. Elena Klenina i prof. Andrzej B. Biernacki z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, dr hab. Renata Welc-Falęciak i dr hab. Małgorzata Bednarska z Uniwersytetu Warszawskiego oraz dr Agnieszka Pawełczyk z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Sam skład zespołu dobrze pokazuje charakter tego projektu. Nie chodziło tylko o opisanie zabytków, ale o możliwie dokładne odtworzenie warunków zdrowotnych i sanitarnych w rzymskiej prowincji Mezja Dolna.
To, co zwykle się pomija
Novae było ważnym punktem na granicy imperium nad dolnym Dunajem i miejscem stacjonowania legionu I Italica. Badane nocniki znaleziono tam w villa extra muros, czyli budynku położonym tuż poza obozem legionowym. Jeden egzemplarz pochodził z Marcianopolis, innego ważnego miasta regionu. Autorzy podkreślają, że nocniki (łac. lasanae) są wyjątkowo dobrym źródłem do takich badań, ponieważ ich zawartość można bezpośrednio powiązać z miejscem. To ważna różnica w porównaniu z osadami z latryn czy kanałów ściekowych, gdzie materiał może mieć bardziej mieszany charakter.
Metodologia była bardzo rozbudowana. Próbki pobrane z wnętrza naczyń najpierw rehydratowano, następnie opracowywano na kilka sposobów, by zwiększyć szansę wykrycia pasożytów. Zastosowano badania mikroskopowe, analizy dawnego DNA oraz testy ELISA. Szukano śladów pasożytów z rodzaju Taenia, Trichuris, Fasciola i Ascaris, a także antygenów Entamoeba, Giardia i Cryptosporidium. Całość prowadzono w warunkach ścisłej sterylności, aby ograniczyć ryzyko współczesnego zanieczyszczenia próbek.

Starsze niż sądziliśmy
Wyniki okazały się interesujące. Badania molekularne nie wykazały obecności DNA pasożytów, co autorzy wiążą z degradacją materiału genetycznego i ograniczeniami tej metody. Jednak już analiza mikroskopowa ujawniła pojedyncze jajo tasiemca. Jeszcze ważniejsze były wyniki testów immunologicznych, które wskazały obecność Cryptosporidium w trzech próbkach oraz Entamoeba histolytica w jednej. To właśnie wykrycie Cryptosporidium autorzy uznają za szczególnie istotne, ponieważ może to być najstarszy wiarygodny dowód obecności tego pasożyta w rejonie Morza Śródziemnego. Jednocześnie jest to dopiero drugi dobrze udokumentowany przypadek jego występowania w Starym Świecie. Wcześniejszy, znacznie starszy przykład pochodzi z Balearów i dotyczy materiału zwierzęcego. W literaturze z kolei jako punkt odniesienia przez długi czas funkcjonowały młodsze znaleziska z Ameryki Środkowej, a dokładniej Meksyku i okresu od 600 do 800 lat n.e.
Interpretacja tych wyników prowadzi do kilku wniosków. Obecność tasiemca wiąże się zapewne ze spożywaniem surowego lub niedogotowanego mięsa. Ponieważ badania archeozoologiczne z Novae wskazują na porównywalne spożycie wieprzowiny i wołowiny, nie da się rozstrzygnąć, czy chodziło o tasiemca wieprzowego, czy wołowego. Z kolei Entamoeba histolytica i Cryptosporidium to pasożyty silnie związane z zanieczyszczoną wodą, żywnością i słabą higieną. Autorzy sugerują, że w Novae ważnym źródłem zakażeń mogła być właśnie woda, zwłaszcza jeśli system kanalizacyjny i wodociągowy okresowo ulegał skażeniu. Przypominają też, że w świecie rzymskim ludzkie odchody bywały używane jako nawóz, co mogło dodatkowo sprzyjać rozprzestrzenianiu się pasożytów.
Z punktu widzenia zdrowia takie zakażenia miały bardzo konkretne konsekwencje. Pasożyty jelitowe, takie jak Cryptosporidium czy Entamoeba histolytica, powodują przede wszystkim biegunki, odwodnienie i ogólne osłabienie organizmu. U osób zdrowych objawy mogły mieć przebieg stosunkowo łagodny, ale u dzieci, osób starszych lub niedożywionych mogły prowadzić do poważnych powikłań, a nawet śmierci. W warunkach starożytnych, bez dostępu do skutecznego leczenia i przy ograniczonej kontroli jakości wody, takie infekcje mogły mieć charakter nawracający i wpływać na codzienne funkcjonowanie całych społeczności. W przypadku tasiemców dochodziły do tego problemy z przyswajaniem składników odżywczych, co w dłuższej perspektywie mogło pogłębiać niedobory i osłabienie organizmu.
Ciekawe jest również to, że w próbce z Marcianopolis nie wykryto pasożytów. Autorzy ostrożnie zaznaczają jednak, że nie musi to automatycznie oznaczać lepszej sytuacji sanitarnej. Równie dobrze może chodzić o specyfikę samego osadu, który nie zachował wszystkich śladów biologicznych.
Warto zwrócić uwagę także na bardziej praktyczny aspekt badań. Autorzy próbowali również oszacować, jak mogły być używane takie naczynia. Choć ich objętość wynosiła zwykle od około 3,5 do 9,4 litra, osady mineralne sugerują, że w praktyce zapełniano je tylko częściowo, mniej więcej do jednego lub dwóch litrów. To mogło oznaczać regularne opróżnianie i używanie przez kilka osób w ciągu nocy. W przypadku domów prywatnych nocnik nie był więc przypadkowym pojemnikiem, lecz stałym elementem codziennych praktyk sanitarnych.

Cenniejsze niż mozaiki?
Najważniejsze w tej pracy jest chyba to, że pokazuje ona wartość pozornie mało atrakcyjnych zabytków. Nocnik nie przyciąga uwagi tak jak mozaika, rzeźba czy militaria, ale z punktu widzenia badań nad codziennością może być źródłem wyjątkowo konkretnych informacji. Dzięki takim analizom da się lepiej zrozumieć nie tylko dietę i choroby, ale też praktyki higieniczne, sposób funkcjonowania domów i ograniczenia rzymskiej infrastruktury sanitarnej.
Źródło: czasopismo „npj Heritage Science” (nature.com), portal „Życie Uniwersyteckie” (uniwersyteckie.pl)
Przypisy
- 1KLENINA E., BIERNACKI A.B., WELC-FALĘCIAK R., PAWEŁCZYK A., BEDNARSKA M. 2026. Analysis of Roman chamber pots to understand the health of the lower Danube inhabitants, „Heritage Science”, 14 (1), s. 206, DOI: https://doi.org/10.1038/s40494-026-02475-x.
Archeolog, doktor nauk inżynieryjno-technicznych, popularyzator. Pierwsza osoba, z którą powinno się kontaktować w sprawie patronatów i ewentualnej współpracy z „Archeologią Żywą”. Post-doc w Katedrze Antropologii Instytutu Biologii Środowiskowej Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Jego zainteresowania badawcze koncentrują się wokół kultury materialnej późnego średniowiecza i wykorzystania nowoczesnych technologii w archeologii. Pasjonat multimediów i gier komputerowych. Prowadzący cyklu cotygodniowych popularnonaukowych webinarów pt. „Kontekst”





