Teatr antyczny w Grecji | Archeologia Żywa

Teatr antyczny w Grecji

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Ateński Teatr Dionizosa w V wieku p.n.e. tętnił życiem. Obywatele polis oglądali spektakle wyłącznie podczas festiwali. Inscenizacje porywały rozmachem i brawurowym aktorstwem.

Widzowie reagowali
nadzwyczaj żywiołowo. Klaskali i wyrażali pochwały głośnymi okrzykami, ale
kiedy nie byli zadowoleni, gwizdali i walili piętami w drewniane ławy. Zdarzało
im się nawet przerywać przedstawienia. Historyk Filochoros donosi, że publiczność
częstowano winem przed i po każdej sztuce, a wystawiano ich każdego z trzech
pierwszych dni Dionizjów Miejskich cztery, a dnia ostatniego – aż pięć!
Atmosfera w teatrze była szczególnie gorąca podczas komedii, bezlitośnie
wyszydzających wielu Ateńczyków, którzy siedzieli na widowni. Teatr Dionizosa
mieścił więcej ludzi niż Pnyks, miejsce Zgromadzeń. Nic dziwnego, że i tam
uprawiano politykę.

Oglądanie
spektaklu w antycznym teatrze różniło się zasadniczo od wizyty w teatrze współczesnym.
Z górnych rzędów widać było świątynię Dionizosa, a przed nią ołtarz, na którym
zarzynano zwierzęta ofiarne. Śmierć była tam prawdziwa. Za teatrem rozciągały
się Ateny. Nad miastem dominował intensywny błękit nieba. Tragedia czy komedia
w tak niezwykłych okolicznościach musiała być doprawdy niezwykłym doświadczeniem.
Spróbujmy to sobie wyobrazić.

Persowie

Jest
wiosna. Rok 472 p.n.e. Na orchestrę Teatru Dionizosa w Atenach, o kształcie
nieregularnego trapezu, wkracza chór w szyku militarnym, prostokątnym. Piętnastu
chórzystów maszeruje w trzech równoległych szeregach, po pięciu w każdym. Mają
na sobie bogate, powłóczyste szaty, prawdopodobnie czarne i maski z siwymi brodami.
Widzowie zapewne natychmiast rozpoznają perskich dostojników. Maszerują w
rytmie wojennych anapestów, granych przez muzyka na aulosie, czyli dwóch rurach
z ustnikami jak w oboju. W takim właśnie rytmie hoplici ruszali zwykle do boju,
a wioślarze wiosłowali na triremach. Pieśń chóru budzi u widzów wciąż żywe
wspomnienia perskich inwazji. Osiem lat wcześniej Ateńczycy co prawda pokonali
Persów pod Salaminą, ale najpierw musieli z Aten uciekać. Siedzą teraz na zboczach
spalonego wtedy Akropolu. Wiele osób utraciło w walkach swoich najbliższych.

W V
wieku p.n.e. na widowni Teatru Dionizosa znajdowało się najprawdopodobniej ok.
6 tys. miejsc siedzących. Tylko w pierwszym rzędzie stały krzesła z oparciami.
Dwadzieścia kolejnych rzędów stanowiły drewniane ławy. Ponad nim na zboczu
Akropolu dodatkowo ok. 2 tys. osób mogło oglądać przedstawienia stojąc.
Populację obywateli płci męskiej ówczesnych Aten szacuje się na ok. 30 tys. Nie
każdy mógł się więc do teatru dostać. Aż do początku IV wieku miasto wydzierżawiało
drewniane rusztowania przedsiębiorcom i dzierżawcy pobierali po 2 obole od siedzenia.
Zobaczenie wszystkich przedstawień podczas Dionizjów kosztowało więc sporo, bo było
ekwiwalentem ok. 1,3 dniówki rzemieślnika. Biednym obywatelom udzielano jednak
wsparcia finansowego ze specjalnego funduszu.

Łucznicy perscy, fryz z pałacu Dariusza w Suzie, Louvre, ok. 510 pne

Rozpoczyna się
tragedia Persowie, najstarszy dramat europejski zachowany w całości. Wcześniejsze
sztuki znamy dziś tylko z kilku tytułów lub anegdot. Wszelkie rekonstrukcje
narodzin europejskiego teatru muszą się więc zaczynać od przywołania wielkiej
wojny w obronie ojczyzny. Ajschylos – nie tylko autor tragedii, ale też
choreograf i jeden z głównych wykonawców – sam był żołnierzem. Walczył z
Persami pod Maratonem w roku 490 i dziesięć lat później pod Salaminą. W
dramacie poeta przemienił własne doświadczenia w uniwersalną i spektakularną
przypowieść o katastrofalnych skutkach pychy i zaślepienia. Ukazał bitwę pod
Salaminą od strony Persów. Nie celebrował zwycięstwa Greków, choć mógł mieć powody
do zemsty. Herodot napisał w Dziejach (VI 114), że pod Maratonem zginął brat
Ajschylosa: gdy próbował się ratować chwytając za koniec rufy okrętu, perski żołnierz
odrąbał mu toporem rękę.

Persowie to
jedyna zachowana tragedia, w której nie pojawia się żaden Grek, ani nawet
grecki bóg. Cała akcja rozgrywa się w Suzie, zimowej stolicy Persji, w pobliżu
grobowca Dariusza Wielkiego, monarchy, który znacznie poszerzył perskie
panowanie w Azji i brutalnie stłumił powstanie w Milecie, ale pod Maratonem
uległ Grekom, a w zasadzie obywatelom Aten. Zmarł w 486 roku. Sześć lat później
jego syn, Kserkses, wyruszył do Hellady, żeby pomścić klęskę ojca i ostatecznie
ujarzmić krnąbrnych Ateńczyków. Szacuje się dziś, że mógł ze sobą zabrać nawet sto
tysięcy wojowników i tysiąc dwieście okrętów. Zaatakował Hellenów od lądu i od
morza. Był pewien błyskawicznego zwycięstwa. Wtedy właśnie rozpoczyna się akcja
tragedii.

Do Suzy od dłuższego
czasu nie docierają żadne wieści z frontu. Zaniepokojeni dostojnicy w pieśniach
przywołują imiona sławnych perskich wojowników, towarzyszących Kserksesowi.
Najpotężniejsza armia ówczesnego świata nie może przecież ulec marginalnym siłom
ateńskim. Królowa, matka Kserksesa wjeżdża na wspaniałym rydwanie, w towarzystwie
orszaku służebnic. Dostojnicy nazywają ją „matką boga” i padają na twarz. Gest
ten widowiskowo ukazuje hierarchiczną strukturę dworu perskiego, szczególnie obcą
Ateńczykom na widowni, którzy od trzech dekad realizują unikalny w świecie
eksperyment polityczny zwany demokracją, rządami ludu. Tragedia Persowie, pełna
empatii dla pokonanych, jest zarazem przewrotnym peanem na cześć demokracji. Perskich
ludzi-bogów pokonali w bitwie morskiej prości wioślarze.

Królowa jest
przerażona. W nocy dręczą ją koszmary. Chór nie potrafi jej pomóc. Na orchestrę
wbiega Posłaniec ze straszną nowiną: „Kwiat Persów ludu ścięty, zmieciony ze świata!”
(przeł. S. Srebrny). To najdłuższa scena posłańca w zachowanych tragediach. Tak
trudnej roli mogli podołać tylko najwybitniejsi aktorzy. Przez trzysta wersów
Posłaniec obrazowo opisuje ogrom klęski, szczegółowo relacjonując kolejne etapy
bitwy pod Salaminą. Chór dostojników przerywa opowieść krótkimi, wokalnymi
eksplozjami szoku i przerażenia. Królowa dopytuje o szczegóły i zdruzgotana odjeżdża
na rydwanie do pałacu. Kiedy dostojnicy zostają na orchestrze sami, dają upust hamowanym
dotąd emocjom: tańczą i śpiewają wstrząsającą pieśń funeralną, zapętloną
rytualnymi zawołaniami. Królowa…

(…)


Jest to fragment artykułu „Teatr w antycznej Grecji” opublikowanego w numerze Archeologia Żywa 1 (71) 2019.

Profesor | strona

Antropolog i historyk teatru, dyrektor Instytutu Kulturoznawstwa w Uniwersytecie Wrocławskim i profesor w Akademii Sztuk Teatralnych im. Stanisława Wyspiańskiego.

A może jeszcze...


  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

css.php