Jedyna mogiła masowa ofiar bitwy pod Kunowicami odkryta na przekór losowi [PODSUMOWANIE]

  • 245
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Człowiek szuka, ale czasem to odkrycia znajdą człowieka. Od kilku lat poszukiwaliśmy grobu masowego ofiar bitwy pod Kunowicami. Niedawno na profilu Facebook Bitwa pod Kunowicami 1759 informowaliśmy o zakończeniu tych bezskutecznych starań, jednak los chciał inaczej.

Gdy słubicka Policja skontaktowała się w celu konsultacji znaleziska szczątków ludzkich odkrytych w trakcie inwestycji budowlanej pojawiła się pewna nadzieja. Po przyjeździe na miejsce i rzuceniu okiem na obiekty metalowe znalezione przy szczątkach sprawa okazała się jednoznaczna – natrafiono na grób ofiar bitwy kunowickiej.

Po wstępnym odsłonięciu szkieletów konieczne było dokładne ich odczyszczenie, przed pierwszymi zdjęciami dokumentacyjnymi. Ta żmudna praca zabrała nam cały dzień piąty. W kolejnym dniu skupiliśmy się na zadokumentowaniu dotychczasowych znalezisk. Pół dnia poświęciliśmy na zdjęcia grobu dronem, resztę – na wykonywaniu planigrafii zabytków odnalezionych przy szkieletach żołnierzy – głównie guzików mundurowych, ale i nielicznych zabytków innych.

W pracach brało udział 21 osób, pochłonęły w sumie 58 dniówek roboczych. Były częścią trwającego od 2009 roku projektu badań pola bitwy pod Kunowicami, prowadzonego przez dr hab. Grzegorza Podrucznego prof UAM, z Collegium Polonicum w Słubicach. Kierownikiem tych konkretnych prac archeologicznych był Krzysztof Socha z Muzeum Twierdzy w Kostrzynie.

Oczywiście najważniejszym znaleziskiem byli sami polegli żołnierze. Z uwagi na zły stan zachowania szczątków ludzkich i przecięcie części jamy grobowej wykopem fundamentowym trudno jednoznacznie określić liczbę złożonych tam żołnierzy. W chwili obecnej można założyć, że było ich 15. Większość poległych było żołnierzami pruskimi. Na pewno jeden osobnik (być może więcej) był Austriakiem. W grobie odnaleziono również rosyjskie guziki mundurowe, choć nie jest w chwili obecnej pewne, czy znalazły się tam przypadkowo, wraz z fragmentem rosyjskiego munduru, czy też został tam złożony również Rosjanin.

Z zabytków odnalezionych w grobie zdecydowana większość to guziki mundurowe. Odnaleziono ich w sumie 292. Guziki są w różnym stanie zachowania. Większość z nich to guziki pruskie, guzików austriackich i rosyjskich odnaleziono po kilkanaście. Dokładna statystyka i typologia guzików zostanie podana za jakiś czas.

Najgorzej zachowały się cynowe guziki austriackie, guziki ze stopu miedzi zachowały się w lepszym stanie. Przy guzikach zachowały się liczne fragmenty tkaniny mundurowej. Wyjątkowym guzikiem był pojedynczy guzik kościany, odnaleziony w okolicach obojczyka jednego z żołnierzy, najprawdopodobniej guzik od koszuli.

Obiekty z innych kategorii były zdecydowanie rzadsze, co oznacza, że żołnierzy pochowano w mundurach (lub ich fragmentach), po uprzednim ograbieniu. Grabieżcom umknęły jednak trzy bardzo interesujące przedmioty. Pierwszym jest tłok pieczętny odnalezieniu w zgięciu ramienia jednego z pruskich żołnierzy. Niestety jego stan zachowania nie pozwala w chwili obecnej na identyfikację pieczęci, jednak będzie to zapewne możliwe po konserwacji. Dwa pozostałe przedmioty to monety.

Zidentyfikować udało się na razie tylko jedną – złoty dukat holenderski z 1742 roku (waga 3,55 g, średnica 22 mm). Odnaleziono ją w okolicach miednicy jednego z żołnierzy, co może świadczyć o tym, że został… połknięty i zalegał w jelitach poległego żołnierza (nie odnaleziono śladów materiału). Sentencja na awersie to CONCORDIA RES − PARVAE CRESCUNT i oznacza: w zgodzie małe rzeczy rosną. Na rewersie umieszczono z kolei napis MO ORD/PROVIN/FOEDER/BELG AD/LEG IMP , który jest skrótem od IMPERII [MO(netae) ORD(inarea) PROVIN(inciarum) FOEDER(atarum) BELGII(em) AD LEGEM IMPERII i po przetłumaczeniu brzmi mniej więcej: wspólna moneta skonfederowanych prowincji belgijskich według prawa imperialnego.

Druga moneta, o średnicy ok. 32 mm to moneta srebrna, w chwili obecnej jej identyfikacja nie jest możliwa. Została odnaleziona pod ramieniem żołnierza austriackiego, w podwójnym fragmencie materiału. Najprawdopodobniej została zaszyta pod poszewką munduru i z tego powodu uniknęła grabieży. Ostatnia z monet znalezionych w trakcie badań – 3 krajcary bawarskie z 1752 roku – odnaleziona została w trakcie przeszukiwania hałdy na którą zrzucono ziemię z wykopu fundamentowego.

Drobne, ale również naukowo istotne znaleziska to szpile ze stopu miedzi, których ( w całości lub fragmentach) odkryto pięć sztuk. Odnaleziono poza tym jedną tylko, niewielką klamrę. 

Oczywiście nie mogło zabraknąć ołowianych pocisków. Odnaleziono ich 17 – 16 pocisków karabinowych i jeden rosyjski kartacz. Większość z nich znaleziono w okolicach szkieletów, co świadczy o tym, że tkwiły w ciałach poległych żołnierzy. Trzech z żołnierzy miało kule karabinowe tkwiące w czaszce, jeden zaś – między żebrami, w pobliżu kręgosłupa.

Istotnym znaleziskiem były również fragmenty materiałów – tkaniny mundurowej oraz w jednym fragmencie tkaniny pruskiego kamasza. Wprawdzie polowa faza badań się zakończyła, jednak temat ten będzie nadal eksplorowany naukowo. Nowe informacje przyniosą na pewno badania antropologiczne szkieletów, które zostaną przeprowadzone w Pomorskim Uniwersytecie Medycznym. Interesujących informacji dostarczą na pewno tkaniny, które zostaną poddane osobnym badaniom. Ważne informacje na pewno zostaną pozyskane w wyniku konserwacji, dotyczy to zwłaszcza tłoka pieczętnego oraz srebrnej monety. 

Wszystko dzięki obywatelskiej postawie inwestora, który nie wahał się zgłosić odkrycia, choć wiedział, że nie ułatwi mu to prac budowlanych. Brawo! (fot. G. Podruczny)

Co teraz? Scenariusze są trzy. Pierwszy, optymalny, to ponowny pochówek na polu bitwy i oznaczonym miejscu. Drugi to pochówek na cmentarzu w Kunowicach. Trzeci, najgorszy – zaleganie na magazynowej półce. To, który scenariusz się zrealizuje, zależy od wielu czynników, w tym zaangażowania lokalnej społeczności i władz lokalnych. Więcej zdjęć oraz informacji na temat przyszłych badań znajdziecie na profilu Facebook: Bitwa pod Kunowicami 1759, a także w serii artykułów na ten temat w każdej Archeologii Żywej od nr 69 (np. w postaci e-wydania).

W działaniach, oprócz autorów tekstu, brali udział również pracownicy Katedry Antropologii Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu, Zakładu Genetyki Sądowej Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie i Archeologii Żywej. Badania grobu byłyby niemożliwe bez wolontariuszy z lokalnych stowarzyszeń: Stowarzyszenia Historyczno – Kulturalnego „Tempelburg”, Sulęcińskiego Stowarzyszenia Przyjaciół Historii „Denar”, Lubuskiego Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznej, Stowarzyszenia Eksploracyjno – Historycznego „Warta” oraz Izby Pamięci Regionu i Oręża Polskiego – Jasień Żarski, a także wolontariuszy niezrzeszonych, w tym dwóch z Frankfurtu nad Odrą. Osobne, szczególne i gorące podziękowania należą się Darkowi de Lorm i Norbertowi Piątkowskiemu ze stowarzyszenia Tempelburg oraz Andrzejowi Kazanie – cała trójka ofiarnie pracowała w wykopie przez cały czas trwania badań. No i oczywiście inwestorowi, który wykazał się iście obywatelską postawą i to dzięki niemu zwieńczenie wieloletnich poszukiwań było możliwe.

Grzegorz Podruczny
Public Email  Researchgate  Academia  Facebook 

Historyk i historyk sztuki, absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego. Obecnie pracownik Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, Collegium Polonicum w Słubicach. Od lat zajmuje się badaniami z dziedziny historii wojskowości – historią fortyfikacji stałej i polowej, a także historią wojny siedmioletniej. Od 2008 r. prowadzi badania pola bitwy pod Kunowicami.

Krzysztof Socha
Home Page  Academia 

Absolwent Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu. Archeolog, pracownik Muzeum Twierdzy Kostrzyn. Od kilkunastu lat prowadzi prace archeologiczne na wielokulturowym stanowisku w Górzycy. Miłośnik seriali i filmów kryminalnych, dobrą książką również nie pogardzi.


  • 245
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

css.php